Michał Witkowski
Cytaty
Listopad 1999. Ten rok przypomina cenę w supermarkecie. A jeszcze się kończy i szuka tego grosza, żeby mi wydać, jakbym dotąd nie miał dosyć. Już już mam krzyknąć: nie chcę, proszę sobie darować, choć nikt tu nie zasłużył na napiwek! Ale nie, los nie jest dla mnie przymilnym kelnerem, jest raczej otyłą babą i teraz, zamiast szybko zakończyć uciążliwą transakcję, ta baba guzdra się, zadaje denerwujące pytania w stylu: a nie ma pan może dwudziestu groszy? A ja stoję i nerwowo trzepocę nogą, bo chce mi się sikać i chce mi się już nowego roku, o pięknej, płynnej cyfrze, chcę oddać się mu już bez reszty!
Ale te lampki to tylko podkreślają szarzyznę tego, do czego są przyczepione. Mianowicie: świata.
Oto Sasza. Uśmiecha się do was od ucha do ucha. Ucieleśniona idea rewindykacji.
Światem rządzą niezbyt zrozumiałe, za to stalowo konsekwentne zasady i kto się z nimi nie liczy, ten bierze w dupę bez litości.
Jak ona się budzi, jedna z drugą, to wygląda jak paszczur. Ale przez cały dzień tu sobie domaluje, zamaluje, dorysuje, piersi sztucznym kunsztem powiększy, wypcha, peruka, no… Dziesięć godzin to trwa i w półświetle nocnego baru wygląda jak marzenie.
Jeśli do spowiedzi, to nie trzeba się było fatygować. Spowiedź internetową na Gadu-Gadu wprowadziłem. Tak że jak macie i-Phona, to macie konfesjonał. Na tacę kartą można u mnie dać, chodzę z czytnikiem, zatwierdzacie tylko PIN zielonym.
Co ma nie osiadać, skoro jak wszystko w moim życiu budowałem na piasku.
Świętokradcze modły do Maryi Zawsze Dziewicy wznosiłem, żeby na niego raka zesłała! Ja jestem osobą głęboko wierzącą, kocham Boga, a szczególnie Matkę Boską. Więc tak: raka na niego i śmierć na moją ciotkę Anielę, po której liczę na spadek!
Literatura zaczyna się tam, gdzie przestaje być normalnie.
Nie chciałem już ani palić, ani ćpać, ani żreć, ani uprawiać seksu, ani nic. Tylko odczuwać i zapisywać. Jak najdłużej się da.
Złote frykasy, ananasy, nadzieje – za spokój tanio oddam.
Boże, czas mija, żyjąc tracimy życie!






