Maja Lidia Kossakowska

Cytaty

  1. – Witaj, destruktorze – zaszemrał tuż przy uchu anioła ledwie słyszalny szept.

    Daimon natychmiast otworzył oczy.

    – Duma? Jak tu wlazłeś?

    Paskudny pysk Anioła Śmiertelnej Ciszy wykrzywił uśmiech.

    – Aaa, ma się różne sposoby.

    – Do diabła, to moja prywatna łazienka! Nie zamawiałem towarzystwa, a w każdym razie nikogo twojego pokroju.

    Duma potarł płaski nos.

    – Nie odpowiadają ci moje wdzięki? – zarechotał. Daimon uniósł się na łokciach i usiadł.

    – Anielice – powiedział powoli. – Rozumiesz? Lubię anielice. Którego słowa nie zrozumiałeś?

  2. – Przekażcie łaskawie panu Angelosowi żeby się ugryzł w dupę.

    – Pan Angelos ma wiele talentów, ale tej sztuczki raczej nie spróbuje.

  3. – Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać – odezwał się cierpko Kamael.

    – Więc lepiej nie proście o nic – dokończył Frey.

  4. – Jestem poważny. Śmiertelnie poważny – oburzył się zielonowłosy demon. – Daktyla?

  5. – Zostałem pobity. Mam rozbity nos i chyba pęknięte żebra…

    – Nie zajmujemy się patologią społeczną.

    – To był wypadek przy pracy! Mam stosowne zaświadczenie!

    – Proszę pokazać!

    Saturnin wyjął z kieszeni kolejny świstek.

    – Taak. Wygląda, że jest w porządku. Czy twoja choroba jest zakaźna?

    – Słucham? – wykrztusił oszołomiony anioł.

    – Czy jesteś zakaźnie chory?

    – Przecież powiedziałem, że zostałem pobity! Pobicie jest zakaźne tylko na meczach piłkarskich!

  6. Lojalność to towar, który szybko się psuje.

  7. Frey się roześmiał.

    – Razjel, miłosierdzia. Zachowujesz się jak gderliwa ciotka. Na litość, nie proponuj mi tylko szalika i czapki.

  8. – Ene due rabe,

    Zjadł głębianin żabę,

    Żaba w brzuchu skacze,

    A głębiani płacze.

  9. – A jeśli – zaczął powoli Pan Tajemnic – to On postanowił udowodnić, że nas kocha?

    Gabriel spojrzał ze zdziwieniem.

    – Nie rozumiem – wyszeptał, odruchowo zniżając głos. Serce zabiło mu mocno, jakby przeczuwał, że usłyszy coś niezwykle ważnego.

    – Może Pan ofiarował nam dar – powiedział cicho Razjel – Bardzo cenny, podobny do tego, jaki otrzymali Ziemianie.

    – Dar? – powtórzył Regent.

    Błękitne oczy Razjela płonęły jak zimne gwiazdy. Tak samo nieprzeniknione i tak samo odległe.

    – Wolną wolę Gabrielu.

    Archanioł Objawień drgnął.

    – Naprawdę tak myślisz?

    Razjel uśmiechnął się blado.

    – Nie wiem. Zastanawiam się. Może Pan opuściła Królestwo, żeby pokazać, że kocha nas prawie tak mocno jak Ziemian. Uznał, że dojrzeliśmy, że jesteśmy tego warci. Że będziemy umieli wierzyć, zamiast wiedzieć. Niezależni i wolni. W końcu dał nam, tak samo jak im, możliwość wyboru i wieczne wątpliwości.

    Gabriel położył rękę na ramieniu przyjaciela. Poczuł, że Razjel drży, jak gdyby z chłodu.

    – Czy to właśnie jest tajemnica? – spytał.

    Książę Magów wpatrywał się w niebo.

    – Mam nadzieję – powiedział poważnie.

  10. Michał gramolił się z błota. Fala dźwięku zmiotła go z siodła. Archanioł we fioletach wyszczerzył do niego zęby. Michał przyjął podaną dłoń, podźwignął się.

    – Podobał się koncert? – spytał Izrafel. Turkusowe oczy lśniły najczystszym szaleństwem.

    – Powalający. – mruknął Michał.

  11. – Hej, Daimon! – zawołał Razjel. – Tylko nie zapomnij zachowywać się jak dupek!

  12. – Dlaczego do tej pory nie odsunąłeś Lucyfera od władzy? Bez ciebie zginąłby w tydzień.

    Asmodeusz uśmiechnął się lekko.

    – W trzy dni – powiedział.

    Archanioł nie zrozumiał. Popatrzył na demona pytająco.

    – Ja bym dał mu trzy dni – wyjaśnił Zgniły Chłopiec. – Potem poleciałby na pysk. Jest romantykiem, porywczym nadwrażliwcem i niezłym żołnierzem, ale masz rację, polityk z niego żaden. A ty, czemu służysz interesom Gabriela?

    Razjel potarł palcem podbródek.

    – Służę interesom Królestwa. Jestem lojalny wobec Gabriela, bo darzę go szacunkiem, przyjaźnią i pewnym podziwem. Uznaję jego wyższość, Asmodeuszu. Nie ma nikogo, kto lepiej podołałby obowiązkom regenta. Sam to przyznałeś.

    – Wciąż przyznaję. A gdyby stracił umiejętności, gdyby zaczął popełniać fatalne błędy i działać na szkodę Królestwa? Co wtedy? Starałbyś się go usunąć?

    Pan Tajemnic głęboko zamyślony wpatrywał się w płótno Asmodeusza.

    – Nie wiem – rzekł wreszcie. – Zadajesz ciężkie pytania. Prawdopodobnie tak, choć mam nadzieję, ze nigdy nie dojdzie do takiej sytuacji.

    – Nawet gdybyś musiał go zabić?

    Razjel potrząsnął głową.

    – Nie odpowiem ci. Nie mam pojęcia jakbym postąpił, Asmodeuszu.

    Demon zmrużył oczy.

    – Honor – powiedział. – Lojalność. Obowiązek. Wy, skrzydlaci, lubujecie się w dylematach moralnych, ale nie wiecie, jak się posługiwać prostymi terminami. Widzisz, Lampka jest moim przyjacielem. Jedynym. Nie dbam, czy mi wierzysz, czy nie, bo prawda i tak pozostaje prawdą. Nie obchodzi mnie Głębia. Obchodzą mnie jednostki, a Lampka jest jednostką, na której mi zależy. Zrozumiałeś?

    – Tak – powiedział Razjel. – Twoja filozofia upraszcza życie.

    Asmodeusz wzruszył ramionami.

    – Sprawdza się.

    – Z punktu widzenia demona, z pewnością.