Jerome K. Jerome
Cytaty
Kobieta nie musi poświęcać całego swojego istnienia dla gospodarstwa domowego, nie bardziej niż mężczyzna, który nie musi być cały maszynką do robienia pieniędzy.
Tym, którzy jednak zmierzają z Oksfordu wyruszyć na rzekę, radzę: weźcie własną łódź – jeśli, oczywiście, nie możecie zabrać cudzej bez obawy, ze was nakryją.
Ślepcy zwykle niczego nie chcą widzieć.
Niemcy są dobrymi ludźmi, miłymi, przyczyniają się do tego, by świat stał się lepszy. Mają wprawdzie swoje słabostki. Sami sobie ich nie uświadamiają, uważają się za doskonałych, co jest niemądre z ich strony.
Zdumiewająca to rzecz, że tak wcześnie można wstać, gdy się noc spędza na świeżym powietrzu. Opatulony pledem leżysz na deskach łódki, walizę masz za poduszkę i wcale nie marzysz o tym, żeby „jeszcze parę minut”, jak to jest w twoim zwyczaju, kiedy wylegujesz się w puchach.
Nadwerężenie mózgów wywołało ogólną depresję całego systemu nerwowego. Jeśli zmienimy otoczenie i nie będziemy musieli myśleć, szybko odzyskamy równowagę.
Nerwowym zajęciem jest rozmowa z obcym człowiekiem.
Ideały są ważne dla wszystkich ludzi, ale zanim zaczniemy się nimi szczycić, chciałoby się jasno wiedzieć, czym jest ten „obowiązek”.
„Urodziłeś się”, mówi niemiecki rząd do niemieckiego obywatela, „my zrobimy resztę”. (…) I Niemcy się nie martwią.
Stale odnoszę wrażenie, iż robię więcej, niż powinienem. Nie znaczy to, że mam wstręt do pracy – proszę dobrze mnie zrozumieć. Lubię pracować, a nawet palę się do roboty. Praca tak mnie urzeka, że mogę całymi godzinami siedzieć i patrzeć na nią. Lubię mieć ją przy sobie – na samą myśl o rozstaniu serce mi pęka z żalu.
Wodziliśmy oczami dokoła, potem spojrzeliśmy na siebie.
– Do nieba został wzięty? – zapytałem.
– Ale pasztetu chyba nie zabrali? – odparł Jerzy.
Obiekcja ta miała swój ciężar gatunkowy, odrzuciliśmy więc hipotezę wniebowzięcia.
Kto potrafi przepłynąć prosto, bez żadnych zakrętasów, z Oksfordu do Iffley, bez trudu poradzi sobie mieszkając pod jednym dachem z żoną, teściową, swą najstarszą siostrą i gosposią, która już służyła u jego rodziców, gdy on, dziś głowa rodziny, był jeszcze w powijakach.



