Isabel Allende
Cytaty
Świat należy do silnych i mam już dosyć zasilania szeregów nędzarzy.
Uważaj, o co prosisz, bo jeszcze ci to niebiosa ześlą.
Opus Dei to złowieszcza organizacja, która bardziej zajmuje się uspokajaniem sumienia wyższych klas niż karmieniem tych, co umierają z głodu, i że wcześniej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż jakiś bogacz dostanie się do Królestwa Niebieskiego, czy coś w tym stylu. Dodał jeszcze, że to, co się właśnie zdarzyło, jest kolejnym dowodem potwierdzającym opinię, że sprawy w tym kraju mają się źle, bo tylko uprzywilejowani mogą być leczeni godziwie, a pozostali muszą zadowolić się ziółkami miłosierdzia i okładami na odczepnego.
Mówić znaczy także być. Słowo i gest to ludzka myśl. Nie należy mówić po próżnicy.
Żyjemy w strasznych czasach (…) musimy sobie nawzajem pomagać.
Nie bohaterstwo jest zasługą, tylko umiejętność przeżycia.
Miłość to muzyka, a seks to tylko instrument.
Rany emocjonalne z pierwszego okresu życia zostawiają nieusuwalne blizny.
Nie wiedział, jak określić ten koszmar, na który składa się niepewność, niepokój, poczucie winy, opuszczenia i głębokiego osamotnienia, nazwał go więc po prostu zmorą. Starał się kpić z niej przez czterdzieści lat, aż w końcu zrozumiał, że nigdy się od niej nie uwolni, chyba że pokona ją z otwartym sercem. Zacisnąć zęby i nie dać się, jak tamtej nocy w górach – wydawało mu się, że to jedyna strategia możliwa wobec nieprzejednanego wroga, przez którego czuł ucisk w piersiach, walenie młotem w skroniach, silne pieczenie w żołądku, chęć ucieczki aż za linię horyzontu i pragnienie zgubienia się gdzieś na zawsze, gdzie nikt i nic go nie dopadnie, a zwłaszcza własne wspomnienia. Czasami świt zastawał go skulonego niczym osaczone zwierzę, czasami zasypiał pokonany po wielu godzinach głuchej walki i budził się zlany potem pod wpływem koszmarów, których nie mógł sobie przypomnieć. Wielokrotnie miał uczucie, że w piersi wybuchł mu granat, że traci oddech, ale te objawy już znał, czekał więc po prostu, aż miną same, starając się nie poddawać bezsilności i rozpaczy, bo wtedy naprawdę by umarł. Spędził całe życie, oszukując się magicznymi sztuczkami, ale przyszła pora, kiedy musiał znosić cierpienie bez środków przeciwbólowych, mając nadzieję przekroczyć próg i pewnego dnia rano zmartwychwstać. Z tego przekonania czerpał siły na dalszą drogę; widział wyjście w tunelu i wszystko było tylko kwestią wytrzymania forsownego tempa podróży na drugą stronę.
Ostentacja jest wrogiem elegancji.
– Nie można żyć dwa razy ani mieć dwóch różnych losów. Życie nie podsuwa brudnopisu – zauważyła Bel.
– Ależ możemy, pani Benedict, sam tego próbuję. Można zmienić swoje przeznaczenie i poprawić brudnopis.
– Tylko że nie da się naprawić tego, co już się przeżyło. Można ulepszyć to, co jeszcze mamy przed sobą, ale przeszłość jest czymś nieodwracalnym.
– To znaczy, że nie da się naprawić popełnionych błędów? (…) – To po prostu potworne… To znaczy, że każdy krok stanowi część naszych dziejów, że jesteśmy nimi obciążeni na zawsze, ze wszystkimi naszymi pragnieniami, myślami i czynami. Innymi słowy, stanowimy część własnej przeszłości.
Zupełnie straciłam głowę, nieszczęścia walą się na mnie zewsząd, drzwiami i oknami, przytłaczają mnie, nie mogę ich powstrzymać i z każdym dniem coraz trudniej zachować Irene od wszystkiego złego, amen.





