Ktoś z naszych lekarzy wymyślił, że poczekam pod drzwiami, aż zgromadzeni medycy się naradzą, ale profesor… — Ewa Błaszczyk
Ktoś z naszych lekarzy wymyślił, że poczekam pod drzwiami, aż zgromadzeni medycy się naradzą, ale profesor natychmiast zareagował, mówiąc, że matka jest pierwszą osobą zainteresowaną, musi być obecna przy rozmowie… W Polsce nie konsultuje się z rodzicami metod leczenia.
s. 17Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wreszcie trafiłam na wyjątkową panią – polonistkę. Ona zawróciła mnie z równi pochyłej, po której staczałam się ku izolacji. Organizowała spotkania z twórcami, z potomkami zmarłych pisarzy, oprowadzała nas po Warszawie, pokazując dom, w którym mieszkał Bolesław Prus. „Otóż Prus, moi drodzy – mówiła – jeździł na welocypedzie. A ponieważ miał kłopoty z błędnikiem, ciągle przewracał się do rowu”. Wszystkiemu przyglądaliśmy się jakby przez szkło powiększające.
s. 34
Zwołano konsylium, które zadecydowało, że Ola nie rokuje. W przerwie narady ktoś życzliwy podszedł do mnie i zaczął mówić, jakie dobre hospicja mogę znaleźć w Warszawie. A towarzyszył temu uśmiech… właściwie uśmieszek. Wtedy po raz pierwszy się zbuntowałam… Przecież jak każdy obywatel tego kraju płacę składki na ubezpieczenie zdrowotne; eutanazja, o ile mi wiadomo, nie jest w Polsce prawnie dozwolona, jak więc można? Skąd ten cynizm?
s. 14
Uważam, że nie pracuje się tylko po to, by się utrzymać. Trzeba robić coś, co daje satysfakcję niematerialną.
s. 13

