Ziemowit Szczerek

Cytaty

  1. W każdym normalnym kraju, od tego zacznijmy, nie używa się zwrotu „w każdym normalnym kraju”.

    s. 244

  2. – Orbán pożarł wszystkie narracje – mówi mi przy piwie znajomy. – Lewicową, prawicową. I przedstawia wszystko tak, że co nie on, to skrajność. Opozycja z lewej strony – komuniści. Opozycja z prawej – faszyści. Tylko Orbán może nas zbawić od złego. I część ludzi w to wierzy. A w sumie to tylko patologiczny system.

    s. 204

  3. Polskie miasta już tak zarosły tym gównem, tym reklamami, tym sajdingiem, tymi dobudówkami, (…) że nie widać już kształtu tej dawnej Polski. Tej, którą Chińczycy, jeśliby budowali polskie miasto, musieli by skopiować. Ja na przykład pokapowałem się, że tego kraju w ogóle nie znałem, że nie wiem, jak ten kraj wygląda naprawdę.

    s. 98

  4. – Liberałowie, którzy w końcu wygryźli z rządów chadeków, okazali się nieodpowiedzialni. Okazali się absolutnie niezdolni do myślenia w kategoriach interesu państwa. Traktowali państwo jako liberalny, merkantylny folwark, nie myśląc zupełnie kategoriami jego interesu geopolitycznego, a wyłącznie ekonomicznego. Nie myśleli długofalowo. To mogło się skończyć dla Polski zabójczo.

    s. 413

  5. Rosyjska, niech będzie: słowiańska cywilizacja, mówił, to cywilizacja, która zmienia ludzi w monstra, a przestrzeń w sracz.

    s. 68

  6. Bo Niemcy to największa trauma Polaków, twoich, Paweł, rodaków, to jest wyrzut sumienia stojący za Odrą, który, owszem, jest zdolny do największych możliwych zbrodni, ale który od twojego państwa dzieli taki cywilizacyjny dystans, jak gdyby nie był on od tysiąca lat waszym sąsiadem, tylko znajdował się na obcej planecie. Dlatego gdy tylko wy, Polacy, znajdziecie w Niemczech coś, co nie działa, coś, co jest brudne, coś, co nie jest idealne, jakiekolwiek pęknięcie, to od razu robicie fotki, wrzucacie na Fejsa i cieszycie się jak dzieci – proszę bardzo, im też coś nie wyszło, wcale nie są tacy hop do przodu. Zupełnie jakby każde takie zdjęcie miało być obaleniem mitu o teutońskiej niepokonalności. Małym Grunwaldem.

    s. 53

  7. Co Kreuzberg? Tak kontrolowana próba chaosu w niemieckim porządku? Azyl od totalitarnego w sumie niemieckiego hiperogarnięcia. Niemcy w wersji hipster-punk-buntownik bez powodu. Wszystko super działa, bruczek nowiusieńki, asfalcik pierwsza klasa, ale na ścianach wielkie, złe graffiti, ojej-ojej, bunt taki wielki, berlińczycy tacy zbuntowani. Jeśli naprawdę by chcieli chaosu, to by przyjechali do Polski, a nie siedzieli w tym user-friendly-rebelzone-bullshicie.

    s. 166

  8. – Ja jestem wiosną socjalistka, latem anarchistka, jesienią faszystka, a zimą katoliczka, bo się o wiosnę modlę, a tej mi ani Lenin, ani Bakunin, ani dziodek Mussolini nie przyniosą – odpowiedziała Mona.

    s. 14

  9. – Aha. – Pokiwałeś głową. – Diabeł przyjechał czarnym piastem i zaczął kozaczyć. I trafiły go fety i go zajebały. Aha. Krzesimir wywrócił oczami i zapalił papierosa. – Czy to moja wina – powiedział w czymś w rodzaju zadumy – że właśnie tak brzmi poezja ulicy?

    s. 328

  10. – Mnie nudzi ta jebana tyrania konsekwencji. Ja robię rzeczy dlatego, że robię. A chcę, bo chcę. I tyle.

    s. 519

  11. Za dużo narkotyków, Kari. I puff. I puff. I miasto Lwów.

    s. 248

  12. - Nie no - żachnąłeś się, Kary, kurwa, kto by mógł przypuszczać, chamie ze wsi, że ty się umiesz żachać. Sam byś nie przypuszczał, a tu proszę: już się któryś raz z kolei w ciągu ostatnich dni żachnąłeś. Raz nawet z tego powodu z drzewa spadłeś.

    s. 305