Ziemowit Szczerek

Cytaty

  1. My próbujemy przekonać wszystkich, że jesteśmy cywilizowani, że Europa, koronki, że sroce nie spod ogona, pierwsza konstytucja w Europie – a potem udowadniamy coś zupełnie odwrotnego: na przykład cwaniacko zastanawiamy się, jak tę naszą konstytucję, potomkinie pierwszej w Europie, po cichu rozmontować, obejść i w wała zrobić.

    s. 125

  2. Wzdłuż klepiska ciągnął się polbruk, zaprawdę, powiadam wam, jeśli kiedykolwiek w Polsce wybuchnie rewolucja, jej symbolem będzie właśnie kostka polbrukowa.

    s. 30

  3. Kierowca busika, jak to kierowca busika, był młody, z lekką, cienką bródką, w obcisłym sweterku, czarnych sportowych butach udających eleganckie, i ogólnie riki-tiki był. Właściwie wyglądał jak wszyscy inni kierowcy busików od Armenii po Murmańsk i od Władywostoku po Albanię.

    s. 183

  4. Tu się – myślałeś – Austria kończyła, Galicja, a tam, dalej – Rosja zaczynała, to było niewiarygodne, że Rosja sięgała tak daleko w głąb starej, dobrej Środkowej Europy, w te pagórki, w tę sielskość porządną. Tu – myślałeś – stali rosyjscy pogranicznicy, i za cholerę sobie ich nie mogłeś wyobrazić, choć dobrze wiedziałeś, jak musieli wyglądać (…). Pilnowali przestrzeni, która ciągnęła się stąd, spod Krakowa, po Pacyfik, po głęboką Azję, czyli – w środkowoeuropejskiej skali – po koniec wszechświata, bo patrząc z Wiednia, Krakowa, Pragi, Budapesztu, jeśli coś niezmiennie trwa sobie w najlepsze po Pacyfik, to w zasadzie po prostu nie ma końca. Jest nieskończone i niepojęte.

    s. 42

  5. Kraków nocą wyglądał tak, jakby zwieńczeniem historii ludzkości miał być jeden wielki pub, Disneyland, jakby jedynym, co przychodzi do głowy ludziom żyjącym w tym mieście i odwiedzającym je, było nawalenie się na maksa i lizanie czarnego krakowskiego asfaltu, ciemnego bruku udającego historyczny, a położonego w latach dziewięćdziesiątych.

    s. 19

  6. – Polska to kraj wrażliwy, nadal, bez mała wiek po odzyskaniu niepodległości, w stanie formowania się. Tworzenia. Krzepnięcia. Nie miała dziewiętnastego wieku (Kary wywrócił oczami), gdy powstawały wszystkie struktury pozwalające być współczesnym państwom tym, czym są: samoregulującym się mechanizmem, który można poddać mniej więcej przewidywalnej woli ludu.

    s. 411

  7. Wjechałeś do Jędrzejowa. Tkanka miejska Jędrzejowa jest, jak wiadomo, Czwartym Cudem Siódemki. (…) Tak więc jędrzejowski rynek był względnie niezabudowanym kawałkiem śmietniska w śmietnisku zabudowanym, które to śmietnisko nosiło ogólną dumną nazwę miasta Jędrzejowa. Budynkiem, który dominował w centrum miasta, był Dom Handlowy Piast, wyglądający tak, jakby go najpierw obsadzili uchodźcy z terenów opanowanych przez Złotą Ordę, a następnie każdy z tych uchodźców otworzył jakiś mały biznesik.

    Jędrzejów był idealnym reprezentantem małomiasteczkowej beznadziei Rzeczpospolitej Polskiej. Miastem o wiele bardziej idealnym niż Zamość, bo precyzyjnie pokazywał, co się stało z miasteczkami w tej części Europy, którą zajmuje państwo o nazwie Polska. To miasto wyglądało na złe. Na wściekłe. Na wściekle wkurwione i wcale mu się nie dziwiłeś. Wkurwione jak sam szatan. I wszyscy jego mieszkańcy byli podkurwieni, bo musieli być podkurwieni.

    s. 169

  8. – Wy nie macie sensu – powiedział – gdy nie żyjecie zgodnie z waszym wewnętrznym prawe. Gdy udajecie coś, czym nie jesteście. A przecież waszym prawem jest anarchia, waszą policją zajazd. Po co wy się przebieracie za tych, którymi nie jesteście? Po co wam coś, co wam nie wychodzi, jakaś oświeceniowa republika, która przecież nie jest oświeceniowa, tylko wygląda tak, jak zawsze wyglądała wasza rzeczpospolita, ze słabą władzą, a mocnymi książętami?

    s. 405

  9. Skurwysyny, polscy faszyści zastrzelili dobrego pana Sztolca. Złe skurwysyny chodzą po ziemi jak gdyby nigdy nic, a dobry pan Sztolc gnije w ziemi na Żydowskich Powązkach i tyle jest z tego, kurwa, bycia dobrym.

    s. 72

  10. Tu się zaczyna, myślałeś, prawdziwa Polska, płaska, zabudowana gównianymi pustaczanymi pokrakami, ta czarna dziura w środku kraju, ciągnąca się od granic Wielkopolski po Wisłę i od Torunia po Śląsk, ta nędzna i ponura płaskość, która jest polskim krajobrazem bazowym, podstawowym, tytularnym, jak dla Węgier Puszta, dla Słowacji Tatry, dla Francji dolina Mozeli, dla Niemiec skała Lorelei i tak dalej. W Polsce funkcję tę pełni płaski, naleśnikowaty krajobraz pokryty betonowym szajsem bez ładu i składu.

    s. 225

  11. Siódemka, Siódemka, myślisz, szós polskich królowa, droga, która jest kręgosłupem polskiego państwa, Polski wiślanej, bo ta odrzana to zupełnie inna historia.

    Tamto to polska kolonia. A tutaj, wzdłuż Siódemki, Siódemeczki, rozwlekła swoje ciało Polska, ta Polska, the Polska, ten projekt, prodżekt, prodżekt Polska, który kilka razy nie wypalił, a teraz jest znów odpalony i terkocze, działa jakoś, pyr-pyr, pyr-pyr, zbiera się jakoś do kupy, próbuje się na nowo określić, a Siódemka jest jego osią przeprowadzoną od Gdańska przez Warszawę po Kraków i góry, przez sam jego środek, rozcina ziemię, z której ta Polska wpływała, które są jej esencją, które nadają jej kształt i ton, bo to Siódemka to polskie centrum, a reszta to peryferia, choć sama Siódemka to peryferium do kwadraty, hej, Siódemka, Siódemka.

    s. 23

  12. (…) i cały Kraków – w którym mieszkasz, bo schowałeś się w nim przed Polską, bo Kraków jest jednym z tych nielicznych miejsc w Polsce, w których można się schować przed Polską – wyszedł się nawalić.

    s. 8