Okładka książki: Zmierzch

Okładka książki

time4ya

Prawa autorskie do okładki należą do wydawnictwa time4ya. Okładka jest wyświetlana w celach informacyjnych, w ramach promocji książki.

Okładka książki

Zmierzch

Stephenie Meyer

Cytaty

  1. – Rzecz jasna – ciągnął, imitując ton mojego głosu – to, że nie przestrzegamy prawa łowieckiego, nie zwalnia nas od troski o środowisko naturalne. Staramy się koncentrować na obszarach z nadwyżką drapieżników. Zawsze też łatwo o sarnę lub łosia. Nadają się, ale to żadna zabawa. – Tu uśmiechnął się prowokująco.

    – W istocie, żadna – mruknęłam dystyngowanie znad pizzy.

    – Najlepsza pora na niedźwiedzie to według Emmetta właśnie wczesna wiosna. Dopiero co przebudziły się ze snu zimowego, więc są bardziej drażliwe. – Przymknął oczy, wspominając jakieś wesołe wydarzenie.

    – Ach, nie ma to jak rozdrażniony grizzly. Ubaw po pachy. – Pokiwałam głową ze znawstwem.

  2. – Lubię noc. Gdyby nie ciemność, nigdy nie zobaczylibyśmy gwiazd.

  3. – Twoja fryzura przypomina stóg siana, ale i tak mi się podoba – dobiegło z bujanego fotela w kącie.

  4. – Sądziłam, że nigdy się nie mylisz.

    – Tak było kiedyś. Pomyliłem się także co do innej rzeczy. Nie przyciągasz wyłącznie wypadków – to nie dość szeroka definicja. Ty, Bello, przyciągasz wszelkie kłopoty. Jeśli ktoś lub coś w promieniu dziesięciu mil stanowi zagrożenie, z pewnością stanie na twojej drodze.

    – A ty zaliczasz się do tej kategorii?

    – Bez wątpienia.

  5. – Jesteś dziś taki wesoły – zauważyłam. – Nigdy cię jeszcze takim nie widziałam.

    – Chyba tak ma być, prawda? – Znów się uśmiechnął. – Pierwsza miłość odurza, upaja i takie tam. To niesamowite, jak wielka jest różnica pomiędzy czytaniem o czymś, oglądaniem o tym filmów, a doświadczaniem tego czegoś w prawdziwym życiu, nie uważasz?

  6. – A to dopiero – mruknął Edward. – Lew zakochał się w jagnięciu. (…)

    – Biedne, głupie jagnię – westchnęłam.

    – Chory na umyśle lew masochista.

  7. – Jestem raczej zła na siebie. Tak łatwo się czerwienię. Mama zawsze powtarza, że moja twarz to otwarta księga. – Nachmurzyłam się.

    – Wręcz przeciwnie. Trudno mi cię przejrzeć. – Chociaż tyle mu o sobie opowiedziałam i tylu rzeczy się domyślił, o dziwo, zabrzmiało to szczerze.

    – Pewnie zwykle nie masz z tym kłopotów.

    – Zazwyczaj nie. – Uśmiechnął się szeroko, odsłaniając rząd prościutkich, śnieżnobiałych zębów.

  8. Byłam absolutnie pewna kilku rzeczy. Po pierwsze, Edward pochodził z rodziny wampirów. Po drugie dręczyło go pragnienie – na ile był je w stanie pohamować, tego nie wiedziałam – pragnienie, by posmakować mojej krwi. Po trzecie wreszcie, byłam w tym wampirze bezwarunkowo i nieodwołalnie zakochana.

  9. – Już niemal sto lat Edward nie może znaleźć dla siebie towarzyszki życia. – Dziewczyna dotknęła mojego policzka lodowatymi palcami. – Teraz pojawiłaś się ty. Tylko my, którzy znamy go od tylu lat, jesteśmy w stanie dostrzec, jak wielka zaszła w nim zmiana. Czy sądzisz, że któreś z nas byłoby zdolne spojrzeć mu w oczy, gdyby przez następne sto lat miał być pogrążony w żałobie?

  10. – I znów zmierzch – zamruczał pod nosem. – Kolejny dzień dobiega końca. Choćby nie wiem jaki był piękny, jego miejsce zajmie noc.

  11. – Boję się tylko tego, że mogę cię stracić.

  12. Oto miałam oddać życie za kogoś innego, za kogoś kogo kochałam. To dobra śmierć, bez wątpienia. Szlachetny postępek. Coś znaczącego.

  13. – To chyba nie fair. – wzruszył ramionami, ale w jego oczach żarzyły się iskierki buntu.

    Zaśmiałam się gorzko.

    – Nikt cię jeszcze nie uświadomił? Takie jest życie.

    – Chyba coś obiło mi się o uszy – przyznał chłodno.

  14. Gdy wylądowałam w Port Angeles, padał deszcz, ale nie wzięłam tego za złą wróżbę – było to po prostu nieuniknione. Pożegnałam się ze słońcem już kilka godzin wcześniej.

  15. – Czyż nie jestem najdoskonalszym drapieżnikiem na świecie? Wszystko we mnie cię przyciąga, pociąga, kusi – mój głos, moja twarz, nawet mój zapach! I po co to wszystko? (…) I tak mi nie uciekniesz. (…) I tak mnie nie pokonasz.

  16. Jego palce były lodowate, jakby przed lekcją trzymał je w śnieżnej zaspie. Ale to nie dlatego odskoczyłam, cofając rękę. Kiedy mnie dotknął, przeszła jakaś iskra, poczułam się tak, jakby poraził mnie prądem.

  17. I oto stał przede mną, moje cudo, mój młody Bóg.

  18. – Czy nie przyszło ci nigdy do głowy, że może śmierć była mi pisana, i ratując mnie po raz pierwszy, pod szkołą, wystąpiłeś przeciwko przeznaczeniu?

    – Śmierć była ci już pisana wcześniej – wyszeptał cicho, spuściwszy wzrok. – Gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy.

  19. – Żyłam bez celu, a więc tak, jakby mnie nie było.

  20. – Kocham cię – szepnęłam.

    – Jesteś całym moim życiem.

  21. – Gdybym mógł śnić, śniłbym tylko o tobie. I nie wstydziłbym się tego.

  22. Jeśli chcesz żyć musisz wiedzieć po co żyjesz.

  23. Właśnie tu spotkało mnie szczęście, o jakim nawet nie marzyłam, i nie warto było rozpaczać, że słodki sen dobiegał końca.

  24. Nie ma krwi, nie ma żalu.

  25. – Nie do tego mnie przyzwyczaiłeś – udało mi się w końcu wydusić.

    – No cóż… – Przerwał, a potem wyrzucił z siebie szybko: – Doszedłem do wniosku, że skoro i tak skończę w piekle to mogę po drodze zaszaleć.

  26. – Usiłujesz powiedzieć, że jestem twoim ulubionym gatunkiem heroiny?

  27. – Kiedyś zgadnę – ostrzegłam.

    – Lepiej nie próbuj. – Znów przybrał poważny ton.

    – Bo co?

    – A jeśli nie jestem pozytywnym bohaterem komiksu, tylko jedną z tych mrocznych postaci, z którymi walczy?

  28. – Chętna uczynić z młodości zmierzch swego życia.

  29. Przechylił głowę na bok i spojrzał na mnie zaciekawiony.

    – Mącę w głowach?

    – Nie zauważyłeś? A dlaczego niby wszyscy tańczą, jak im zagrasz?

    Puścił to pytanie mimo uszu.

    – Tobie też mącę?

    – Bardzo często – przyznałam.

  30. – Ludzie nie potrafią wyczuć zapachu krwi – zaoponował Edward.

    – No cóż, ja potrafię. To od niego mnie mdli. Krew pachnie jak rdza i sól.

  31. – Chętnie zostanę – uśmiechnął się delikatnie. – Przynieś kajdany, o pani. Jam więźniem twego serca.

  32. – Tak łupnęło – oświadczyła Alice – że myśleliśmy już, iż kosztujesz Belli na lunch, i przyszliśmy zobaczyć, czy i nam coś nie skapnie. (…)

    – Przykro mi, nie podzielę się. Nie mam jej jeszcze dosyć.

  33. – Nie możesz mi po prostu podziękować i zapomnieć o sprawie?

    – Dziękuję. – Spodziewałam się, że czymś mi to wynagrodzi.

    – Nie masz zamiaru sobie odpuścić, prawda?

    – Nie.

    – W takim razie… Mam nadzieję, że lubisz rozczarowania.

  34. – Był na wyciągnięcie ręki, a mimo to niedostępny niczym wytwór mojej wyobraźni...

  35. Westchnęłam zrezygnowana. Najwyraźniej wilgotny klimat działał destrukcyjnie na poczucie humoru. Jeszcze kilka miesięcy, pomyślałam, a zapomnę, co to jest sarkazm.

  36. Nie mogłam oderwać wzroku od tej dziwnej grupy, ponieważ ich twarze, tak odmienne, a tak do siebie podobne, były porażająco, nieludzko wręcz piękne. Takich twarzy nie spotyka się w rzeczywistym świecie, co najwyżej na wygładzanych komputerowo fotografiach w czasopismach o modzie lub na obrazach starych mistrzów, gdzie należą do aniołów. Trudno było zdecydować, które z piątki jest najpiękniejsze – może jasnowłosa piękność albo chłopak o kasztanowych włosach?

  37. – Ile masz lat?

    – Siedemnaście.

    – I od jak dawna masz te siedemnaście lat?

    – Jakiś czas.

  38. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, jak chciałabym umrzeć – nawet mimo wydarzeń ostatnich miesięcy. Ale choćbym próbowała, z pewnością nie wpadłabym na coś podobnego.

To już wszystkie cytaty.

38 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne