Felix westchnął i przełączył na telewizję. Jury złożone z krytyków muzycznych, jednej celebrity oraz… — Rafał Kosik
Felix westchnął i przełączył na telewizję. Jury złożone z krytyków muzycznych, jednej celebrity oraz specjalisty nurkowego kończyło właśnie omawiać występ sławnej aktorki w programie „Gwiazdy śpiewają pod wodą”. Aktorka wyszła już z basenu, a przebrani za foki asystenci pomogli jej zdjąć akwalung. Publiczność na widowni szalała, a sławna aktorka, ociekając wodą i walcząc z oblepiającą jej nogi elegancką suknią, szła już za kulisy, gdzie planowo została przejęta przez reportera.
– Jak oceniasz swój występ? – podsunął jej mikrofon.
– Jestem mokra, ale szczęśliwa – zwierzyła się sławna aktorka. Miała rozmazany make-up i odcisk od maski do nurkowania na twarzy, ale śmiała się. – Pominęłam niestety element obowiązkowy-puszczenie kółka z powietrza przy refrenie, Muszę popracować nad składem mieszanki. Obecna zaniża mi skale głosu.
– Tak, słyszałem, że miałaś problemy. Bulgotałaś trochę w ostatniej zwrotce. To chyba skłoniło jury do zabrania jednego punktu.
– No wiesz, nie jest łatwo śpiewać z ustnikiem w zębach.
– Ale i tak byłaś super.
– Kocham was wszystkich!
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– To na pewno Sobolak, mówię pani – powiedziała pierwsza. – To na pewno on wystrzelił tę rakietę. Inaczej skąd miałby pieniądze na te wszystkie samochody?
– Teraz kupił czarny, to coś znaczy. – Druga energicznie pokiwała głową. – Na pewno coś knuje.
– Zaraz zadzwonię na ten numer i wszystko im opowiem. Ze szczegółami.
– Ja też zadzwonię i opowiem o Malinowskiej spod trójki. Jej pies w lipcu narobił mi na wycieraczkę. Co za bezczelność!
– Widziałam ją wczoraj. Szła do sklepu
– A mówiła mi Hetmańska z piętnastki! Widziała tę całą Malinowską, jak wchodziła do sklepu. I ta Malinowska kupowała gruszki, a nigdy nie kupuje. To po co je kupiła, jak nigdy nie kupuje, pytam się pani. To podejrzane, sama pani przyzna.
– Oj tak, tak. Straszni ci ludzie. Chodźmy dzwonić.
– Mój mąż potrafi wszystko naprawić, prawda Henry?
– O tak, kochanie.
– Ostatnio naprawił młynek do kawy.
– Naprawdę?
– Oh, Henry, nie bądź taki skromny. No powiedz panu. Prawda, że naprawiłeś młynek do kawy?
– O tak, kochanie, naprawiłem.
– Widzi pan? Naprawił.
– A czy będzie pan potrafił naprawić... to!
– O Boże! Nie, to niemożliwe!
– O Boże! To straszne!
– Przerażające!
– Mówił pan, że wszystko potrafi naprawić... Henry.
– Ale nie martwą kobietę, człowieku! Co jej się stało?!
– Osikowy kołek tkwiący w jej sercu niczego panu nie sugeruje?
– Niech mi pan nie mówi, że ona jest... że była...
– Tak, Henry. Ona jest, była wampirem. Wampirzycą.
– O Boże! Henry, tak się boję...
– W tym domu nie ma pani się czego obawiać. Jest pani moim gościem.
– Nie bój się, kochanie. Jestem przy tobie.
– Czy naprawi ją pan, Henry?
– No, sam nie wiem. Nie próbowałem nigdy naprawiać martwej wampirzycy. To trochę trudniejsze niż naprawa młynka do kawy.
Jeśli każdy będzie myślał, że problemem zajmie się ktoś inny, to nie zajmie się nim nikt.

