Monika Szwaja
Cytaty
Pani Zosia miała, niewątpliwie, bardzo porządnego i pracowitego anioła stróża. Może jej nie uchronił przed reformą Balcerowicza, ale i tak miał sporo zajęcia.
Nasza charakteryzatorka była jedyną znaną mi kobietą, która na widok Rocha nie dostawała miękkich kolan. Zapytałam ją kiedyś dlaczego.
– A bo wiesz, Wikunia – odpowiedziała pogodnie – ja widziałam u niego pryszcze na czółku…
– I co?!
– I nic. Zapaćkałam mu korektorem, nic nie było widać.
Stryjkowa pobiegła do Bacówki i wróciła z kolejną butelką stosownie schłodzoną.
– Mamy tu jeszcze rozmowną wodę – zawołała beztrosko.
Ona, jak się zdaje, uważa, że poważna historyczka sztuczna powinna być nijaka w wyrazie. Może po to, żeby nie przyćmiewać urodą dzieł sztuki, o których opowiada wycieczkom.
(…) „zrozumieć” to niekoniecznie to samo co „wybaczyć”…
– Cześć, ranne ptaszki. Jak się czujesz, Wiciu?
Pytanie było na tyle nietypowe, że zainteresowało Mateusza.
– Coś ci jest?
– Nie, nic mi nie jest. W każdym razie to nie choroba.
– Wiktoria będzie miała dziecko – poinformował radośnie mój ulubiony operator. – Tylko nie chce powiedzieć, z kim. To nie twoje przypadkiem?
– Nie wydaje mi się. Ja osobiście nie robiłem nic w tym kierunku (…).
Rybak pokazał w uśmiechu trzy ostatnie reprezentacyjne zęby przednie.
Idąc za mądrą radą (…) Krysi, udałam się do banku – nie tego mojego dotychczasowego – i założyłam sobie konto. Teraz mam dwa, w różnych bankach. Zobaczymy, jak będzie w praktyce wyglądało to przelewanie z pustego w próżne.
Ale zrobiłam w międzyczasie sondę wśród kolegów. Mnóstwo osób tak ma i uważają to za bardzo dobry patent.
– Porozmawiajmy jak kobieta z kobietą.
– Trudno by nam było rozmawiać jak mężczyzna z mężczyzną.
Nie należy za wiele myśleć na tematy uboczne, prowadząc samochód, bo to dekoncentruje kierowcę.
Byłabym rozjechała faceta na pasach. Na szczęście miał szybkie nogi. Zwiał. Ale odwrócił się i pokazał mi brzydkie rzeczy rękoma.
(...) farmakoterapii ja sam bym nie chciał polecać; kiedy czytam o skutkach ubocznych, jakie miewają najbardziej renomowane specyfiki, robi mi się słabo.
(…) zgrzytając zębami uciekła do łazienki, ostatniego miejsca w domu, gdzie nikt nie mógł jej zakłócić spokoju. Symulując zaburzenia systemu trawiennego, przebywała tam bite pół godziny. W tym czasie przeczytała trzydzieści stron kryminału Chmielewskiej, co przywróciło jej nadszarpniętą równowagę ducha (…).





