Monika Szwaja
Cytaty
– Ach, to…
– Ach, co? Słuchaj, rozmawiamy jak dwie kretynki.
– Bo zakochane kobiety kretynieją.
– (…) to świetni ludzie, wszystko potrafią znaleźć, wszystkie dane…
– Jeżeli w Internecie – pomyślała – to ja też potrafię. I taniej nam to wyjdzie. Wolę sobie zapłacić niż trzem panienkom z uniwersytetu…
Odprężeni już i zadowoleni z życia filmowcy prawdopodobnie pobili rekord świata w długości zejścia ze Strzechy do Samotni: pokonanie kilkuset metrów zajęło im równo półtorej godziny. Głównie dlatego, że Rysio miał półbuty na skórzanych podeszwach i co dwa metry zaczynał zjeżdżać w przepaście.
Autor programu (…) to jest człowiek, który program wymyślił. A kiedy ten program leci na żywo (…) i kiedy autor widzi, że prowadzący za długo gada z jednym rozmówcą, mówi mu na ucho: „Spadaj, czas ci się skończył!”
– Pali pani?
– A gdzie tam. Tylko biernie, ale tego nie można się ustrzec.
– Bardzo dobrze. Niech pani stara się jednak uciekać od palaczy jak najdalej.
– Ciekawe jak pani profesor to sobie wyobraża. Przecież musiałabym robić awantury…(…) Naprawdę mam się awanturować?
– Jak najbardziej. Dym z papierosów to straszna zaraza. Będzie szkodził pani dziecku. Lubi pani swoje dziecko?
– Czy ja wiem? Jeszcze się nie zdążyłam przyzwyczaić do tego, że będę miała jakieś dziecko.
Już je pani ma.
– Fajną rzecz podsłuchałem w autobusie, ciocia. Taka wytworna mamusia jechała i miała syneczka, całkiem małego. I mówiła do niego Denis.
– No, Denis. Ładne imię. Francuskie. A bo co?
– Ciociu, czy ona sobie nie zdaje sprawy, jak na niego będą mówili w przedszkolu? A najdalej w zerówce… Biedne dziecko…
O Boże, a ja wciąż nie wyglądam jak kobieta.
Jak prawdziwa kobieta, tyle że trochę zmarnowana, ale prawdziwa, nie z plastyku.
Nie ma już starych panien (...). Nie ma obowiązku wychodzenia za mąż.
Tym pampersom wydaje się, że dziennikarstwo zaczyna się od nich (…).
(…) jeżeli u nas człowiek wykaże się inicjatywą, to jeśli podatki go nie zeżrą, zjedzą go koledzy.
– (…) A może zresztą zdecydujemy się na przyjęcie na statku. (…)
– Bałabym się, że mi się goście weselni potopią.
– Ale za to, jakby kiwało, to nie będą tyle jedli.
– Po Arturku pocieszyłam się sto lat temu!
– Co mówisz! I jak mu na imię?
– Święty spokój!






