Monika Szwaja
Cytaty
(…) mogliśmy sobie posiedzieć i po-nic-nie-mówić.
– Boże, gdzie on miał rozum, kiedy się z nią żenił?
– Prawdopodobnie nie w głowie.
– On ma uraz na punkcie telewizji (…).
– Program go brzydzi?
Minę w tej chwili miał nieprzeniknioną. Jak Sztyrlic.
Jakby tak wszystkie dzieci zrobione w stanie nietrzeźwym miały być nienormalne, to połowa stanu na porodówkach byłaby nienormalna! Przynajmniej w naszym kraju.
Rodzina zawsze uważa, że szczęśliwy człowiek to człowiek nażarty.
No i mamy nowe tysiąclecie. Na razie wygląda zupełnie jak stare.
Nie lubię życia szpitalnego.
Nie znoszę, jak się mnie budzi o świcie.
Nie cierpię tego zapachu.
Brzydzi mnie wspólna łazienka.
Od jedzenia mam odruch wymiotny.
Oraz nie lubię, kiedy nieznajome osoby traktują mnie familiarnie!
– Nie wstawaj, niunia – mówią pielęgniarki. Dlaczego w szpitalu nie ma obowiązku mówienia do pacjentek „proszę pani”?!
A dzisiaj są moje imieniny.
Bo ja tak naprawdę nie mam na imię Wiktoria.
Mam na imię Wiktoryna.
Upiorne.
To był straszny pomysł mojego tatusia, bo jutro jest Amelii i tato chciał, żeby dziewczynki obchodziły imieniny blisko siebie. Ale z drugiej strony Amelii jest Kordula, więc już nie wiem, co lepsze.
Telewizja go prześladuje. Jakby w starożytności była telewizja, to by mu wychodziła w tarocie.
Telewizja jest jak narkotyk, jak się raz spróbuje, to może zostać w organizmie.
Na diabła chłopu myślące spojrzenie u kobiety?



