– Cześć, ranne ptaszki. Jak się czujesz, Wiciu? Pytanie było na tyle nietypowe, że zainteresowało Mateusza. –… — Monika Szwaja
– Cześć, ranne ptaszki. Jak się czujesz, Wiciu?
Pytanie było na tyle nietypowe, że zainteresowało Mateusza.
– Coś ci jest?
– Nie, nic mi nie jest. W każdym razie to nie choroba.
– Wiktoria będzie miała dziecko – poinformował radośnie mój ulubiony operator. – Tylko nie chce powiedzieć, z kim. To nie twoje przypadkiem?
– Nie wydaje mi się. Ja osobiście nie robiłem nic w tym kierunku (…).
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Taka jakaś wymogła blondaska. Miągwa makolągwa.
– Wika, jaka kolacja, obiad jest. (…)
– O której my te obiady jadamy… – westchnęłam. – Normalni ludzie jedzą obiad o pierwszej w południe, góra o drugiej…
– Chyba w sanatorium – oburzyła się mama. – Normalni ludzie jedzą tak jak my, bo przedtem pracują ciężko.
Wyglądam jak nieboszczka po reanimacji.

