Ta w okularach szybciutko pazurkiem drap-drap-drap drapie. Proboszcz nadlatuje. – Co pani robi? Co to za… — Miron Białoszewski
Ta w okularach szybciutko pazurkiem drap-drap-drap drapie. Proboszcz nadlatuje.
– Co pani robi? Co to za zeskrobywania?
– Obraza boska takie robienie czegoś.
– Proszę stąd wyjść, to są dzieła sztuki.
Ta dalej pazurkiem i krzyczy:
– Mazepy!
Ten ją odpycha. Ta się nie daje. Echo potrzaskuje. Jeden spląt. My wryci. On ją łap. Ona w krzyk. On ją do wyjścia. Bocznej kruchty. Trusie wryte. Krzyki. Łomoty. Trzaski.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Do Mediolanu podwoził ktoś samochodem nieznajomą. Zapowiedziała trzęsienie ziemi. W pewnym momencie już jej nie było, na siedzeniu leżał paszport na osobę nieżyjącą od 10 lat.
spanie,
wieki gasną
na szaro
przetacza się po rękach. nogach
nieskończoność
żyje się?
dalej co?
straszne?
ta wieczność
nie – do – rzecz – na
siedzę w nierówności
byle mnie nie dobrzękła
pszczoła wyrywności

