Nie wiem, czy najpierw zaczęło się bombardowanie, czy wielka sraczka. Wiem, że najpierw Swen. Zaczął latać… — Miron Białoszewski
Nie wiem, czy najpierw zaczęło się bombardowanie, czy wielka sraczka. Wiem, że najpierw Swen. Zaczął latać. Do wychodka na podwórku. Z trzeciego piętra. I to co i rusz. Sraczka i rzyganie. Wielkie. To i to. (...) U nas za to leżały trupy na podwórku. Już od soboty. A łachy z tych trupów, takie różne zakrwawione kapoty, wisiały na klamce wychodka. Więc jak się zaczęła nasza lataczka, to nam to nie było miłe.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Każda garść sucharów to życie na dzień.
Nie wiem, czy to tego dnia pod wieczór, czy poprzed niego, siedzieliśmy z Celinką i Swenem na dwóch środkowych schodkach i zaczęliśmy mówić, czy przeżyjemy.
— Wiesz — uśmiechała się Celinka — ja mam takie przeczucie, że przeżyję.
— Ja też — powiedział Swen.
Celinka na to z uśmiechem:
— Tak, ale moja koleżanka mówiła to samo i zginęła.
bombardowanie, piekło, tłok, już się nie da wytrzymać
i tu w tych bombach
wiu
wiuuu
wijuuuuu
s. 78

