Marta Kisiel

Cytaty

  1. Starsza pani też człowiek, choć prehistoryczny.

    s. 61

  2. W głębi domu rozległy się kroki, którym towarzyszył równomierny stukot dębowej laski. Na ten dźwięk pani Jaga zastygła z czajnikiem w dłoni. Nasłuchiwała.

    – Oho, Matylda się rozpędziła.

    – Co to znaczy? – zapytał Bartek.

    – Że idzie szybciej niż zwykle.

    s. 94

  3. – Śmieci, śmieci, śmieci – mruczała Carmilla, przetrząsając zawartość kolejnych szafek. – Jak widać, nie wszystkim było dane poznać łaskę żywności organicznej.

    – Znamy za to łaskę kruchego ciasteczka, alleluja – oznajmiło pogodnie Licho. (…).

    – Zwaną również klątwą pustych kalorii – burknęła Carmilla (…).

    s. 237

  4. – Z tego co widzę, trwa postępowanie przygotowawcze, ale przedstawiono mu już zarzuty na podstawie rozdziału dziewiętnastego kodeksu karnego, paragraf…

    – Ludzkim głosem, Wołłeczko!

    – Przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu – wypalił prokurator. – Znaczy, tak ludzkim głosem, to napaść. (…)

    s. 102

  5. – (…) Mnie tata przez całe liceum powtarzał, że bez matury da się żyć, ważne, żebym nauczyła się pierogi lepić, to chociaż z głodu nie umrę. Za to teraz w kółko roztrząsa, co to będzie, jak genialny Niedaś zrobi doktorat. A ta sierota nawet obiadu w lodówce nie potrafi znaleźć, jak mu się garnek na inną półkę przestawi.

    – Po prostu w niego wierzą, Salomeo.

    – No to tak trochę jakby bez podstaw.

    – Bo też na tym właśnie polega wiara – zauważyła spokojnie pani Matylda. – W przeciwnym razie byłaby wiedzą. Dostrzegasz różnicę? Twoi rodzice są pewni, że sobie w życiu poradzisz. Co prawda wykazujesz wyjątkową skłonność do fizycznych urazów, ale za to masz głowę na karku i mocny kręgosłup. A co do Niedasia… Cóż. W niego pozostaje im tylko wierzyć.

    s. 299

  6. Zlałaś trupa po pysku, aż mu w trumnę poszło, a boisz się paru szpulek?

    s. 232

  7. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, interwencji nie będzie.

    s. 290

  8. Bączek zwany światem zawirował raz jeszcze i Salka straciła chwilowo łączność z ciałem.

    s. 313

  9. Człowiek człowiekowi panią z dziekanatu.

    s. 130

  10. (…) zaczęła podziwiać leżakujących na trawniku przed dworcem miejscowych koneserów wina marki wino, rocznik zeszła środa (…).

    s. 278

  11. Zwycięzców się nie sądzi. Choć czasem szkoda…

    s. 268

  12. A my z biegiem lat coraz bardziej zapominamy, że historia w takim najprostszym, ludzkim wymiarze nigdy nie jest czarno-biała, zwłaszcza historia takich miejsc jak Wrocław, Lwów czy właśnie twój Gdańsk, Bartku. Na papierach podpisywanych przez polityków i generałów wszystko wydaje się proste. Temu zabrać to, tamtemu dać tamto, tę granicę przesunąć tam, a tamtą tu. Lecz w tym najprostszym, ludzkim wymiarze, daleko od frontów, zawsze w czyimś sercu pozostaje głębokie poczucie niesprawiedliwości.

    s. 269