Mario Vargas Llosa
Cytaty
Boję się iść, boję się zostać.
Logiką wojny jest całkowite zniszczenie przeciwnika.
A co do polityki, w głębi ducha cieszyło go, że pozbył się jej ciężaru. Polityka była obowiązkiem, jaki narzucił sobie, widząc nieudolność, głupotę, opieszałość i sprzedajność innych. Nie była jego powołaniem: zawsze irytowała go, nudziła, traktował ją jak niesmaczną, deprymującą powinność, odsłaniała bowiem lepiej niż jakiekolwiek inne zajęcie ludzką marność.
Poczucie bezpieczeństwa i swobody, oto co dają pieniądze
W życiu jak na huśtawce, raz w górę, raz w dół – uśmiechnął się inspektor Peralta.
– Ty lepiej idź do doktora – powiedział pan Lozano. – Chyba jest na to jakieś lekarstwo, zastrzyki czy cokolwiek, przecież taką głupotę trzeba leczyć, musi coś na to być.
Wszystko zależy od Santosa Vivero, jeżeli on się zgodzi, inni pójdą za nim. Sam wiesz, pójdą jak barany, lider zawsze ma rację.
– Że niby dlaczego pan mi się wydaje taki szlachetny i przyzwoity? – powiedział Ambrosio (…) – No chociażby to, jak pan się zwraca do człowieka (…). Pan nie miesza z błotem każdego, jak don Cayo. Pan z nikogo nie drwi, o wszystkich pan mówi dobrze i tak grzecznie. (…) I jeszcze dlatego, że pan inaczej traktuje ludzi – powiedział Ambrosio – tak elegancko, z takimi ładnymi słówkami, tak inteligentnie. Ja to wszystko słyszę, jak pan rozmawia z ludźmi, don.
A właśnie cierpienie duszy czyni dobrymi dobrych.
– Twój ojciec nie znosi przeciętności – zaśmiał się stryj Clodomiro – Myślałem, że jeśli się nie będziemy widywali, ten uraz mu przejdzie. Od małego był strasznie ambitny. Zawsze chciał być kimś. No i jest kimś, nikt tego mu nie może zaprzeczyć. I ty też powinieneś być z niego dumny. Bo Fermin osiągnął wszystko własną pracą. Rodzina Zoility potem mu trochę pomogła, ale ona miał ugruntowaną pozycję już wtedy, kiedy się pobrali. A tymczasem twój stryj gnił żywcem w prowincjonalnych filiach banku Kredytowego. – Zawsze mówisz o sobie jak o jakiejś miernocie, ale tak naprawdę nie myślisz – powiedział Santiago – I ja też tak nie uważam. Nie masz pieniędzy, ale jesteś zadowolony z życia. – Spokój to nie to samo co szczęście – powiedział stryj Clodomiro – Dawniej wydawało mi się niesłuszne, że twój ojciec tak strasznie obawia się takiego życia jak moje. Ale teraz go rozumiem. Bo czasem, jak zacznę sobie rozmyślać i okazuje się, że nie mam ani jednego wspomnienia, które byłoby coś warte. Biuro, dom, dom, biuro. Same głupstwa, trochę rutyny, tylko to. No ale dość o smutnych sprawach.
Czy retoryczne spory burżuazyjnych partii mają cokolwiek wspólnego z interesami biedoty?
Iguana? Dwie oszalałe łapki, maleńki, podłużny obłoczek skłębionego piasku, nitka płonącego kurzu, pełznąca niewidzialna strzała.



