Realna polityka, nie ta, o której się czyta i pisze, myśli i snuje wyobrażenia – jedyna, jaką znałem – ale… — Mario Vargas Llosa
Realna polityka, nie ta, o której się czyta i pisze, myśli i snuje wyobrażenia – jedyna, jaką znałem – ale ta, którą się uprawia w codziennej praktyce, ma niewiele wspólnego z ideami, wartościami i wyobraźnią, z przedstawianymi idealistycznie w telewizji wizjami – wzorowego społeczeństwa, które pragnęliśmy budować, z surowym, szlachetnym, solidarnym duchem nacechowanym ideowością. Rzeczywista polityka polega prawie wyłącznie na manewrach, intrygach, konspirowaniu, na układach, paranojach, zdradach, wyrachowaniu, cynizmie i wszelkiego rodzaju żonglerce. Zawodowego polityka, bez względu na to, czy pochodzi z centrum, z lewicy czy z prawicy, naprawdę bowiem mobilizuje, ekscytuje i utrzymuje w aktywności realna w ł a d z a: dojść do niej, utrzymać ją, jeszcze raz zdobyć, i to jak najszybciej. Naturalnie istnieją wyjątki, ale te są tylko wyjątkami. Wielu polityków rozpoczyna swą działalność z pobudek altruistycznych – chcą zmienić społeczeństwo, osiągnąć sprawiedliwość, pobudzić rozwój, wprowadzić zasady moralności do życia publicznego – ale w pospolitej i trywialnej praktyce, jaką jest codzienne uprawianie polityki, piękne cele znikają, zamieniają się w zwyczajne frazesy wypowiadane w przemówieniach i deklaracjach – przez tę publiczną p e r s o n ę, jaką zostaje polityk osiągający niemal kompletne zobojętnienie, i w końcu to, co opanowuje go bez reszty, jest tylko żarłocznym i niepohamowanym apetytem na władzę. Ten, kto nie jest w stanie odczuwać obsesyjnej atrakcyjności i niemal fizycznej żądzy władzy, z trudem potrafi zostać skutecznym politykiem sukcesu. Taki był mój przypadek. Władza wzbudzała we mnie nieufność.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Wszystko to, czym jestem i co posiadam zawdzięczam własnej pracy.
Rano i po południu chciałem oddawać się mojemu samotnemu nałogowi i czytać, czytać.
Posiadał tę wyjątkowo perwersyjną zdolność intelektualisty, o której mówił Arthur Koestler, że potrafi zademonstrować wszystko to, w co wierzy, i potrafi wierzyć we wszystko, co może zademonstrować. Pablo w nic nie wierzył, ale umiał przekazać każdą rzecz elokwentnie i błyskotliwie.

