– Nic mi już nie pozostało – rzekła wreszcie. – Zupełnie nic. Nic do kochania. Nic, o co chciałabym walczyć… — Margaret Mitchell

– Nic mi już nie pozostało – rzekła wreszcie. – Zupełnie nic. Nic do kochania. Nic, o co chciałabym walczyć. Ciebie straciłam, a teraz tracę Tarę.

Popatrzył na nią przez długą chwilę, potem zaś pochylając się podniósł z ziemi bryłkę czerwonej gliny.

– Nieprawda, jeszcze ci coś zostało – powiedział z cieniem dawnego uśmiechu, pełnego naigrywania się z niej i z siebie. – Zostało ci coś, co kochasz więcej niż mnie, choć o tym może nie wiesz. Masz jeszcze Tarę.

Wziął jej bezwładną dłoń, położył na niej wilgotną glinę i zacisnął wkoło niej jej palce. (…)

Glina mroziła jej ręce, spojrzała więc na nią znowu.

– Tak – powiedziała – to mi jeszcze zostało.

Z początku słowa te nie miały treści, a widok czerwonej gliny nie mówił jej nic. Po chwili jednak przyszło nieproszone wspomnienie morza czerwonego błota otaczającego Tarę i tego, jak bardzo było jej drogie i jak ciężko walczyła, aby je utrzymać – i świadomość, że będzie musiała walczyć jeszcze ciężej, aby tego teraz nie stracić.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki