Lilian Jackson Braun
Cytaty
– Niech pan spojrzy na te dwa obrazy – zwrócił się do Odda Bunsena. – Czy powiedziałby pan, że przedstawiają sceny plażowe?
– Powiedziałbym, że malarz był pijany – orzekł Odd.
Koty są zazdrosne o swoje imiona. Bardzo zazdrosne.
Jest ładna, ale nie w moim typie. Mam już dość szefowych. Poza tym skórę z zebry najbardziej lubię na zebrze.
Artysta nierzadko przez całe życie wykonywał jeden przedmiot (...).
W komunikacji międzyludzkiej tak już jest, że najbardziej zainteresowani dowiadują się na szarym końcu (...).
– Wprowadzaj się pan z kotem! – krzyknął Noyton. – Może dostać własny pokój i łazienkę. Pierwsza klasa.
– Mogę panu udzielić pewnej ojcowskiej rady?
Qwilleran spojrzał na niego z zaintrygowaniem.
– Nigdy, ale to przenigdy proszę o draperiach nie mówić „zasłonki” – szepnął Lyke.
Kot bezgłośnie wdrapał się na biurko i zatopił pazury w skorowidz teleadresowy. Chciał rozegrać partię swojej ulubionej gry. Qwillerana zaswędziały wąsy. Nie mógł się oprzeć pokusie – otworzył skorowidz na stronie, którą wskazał kot.
Zobaczył numer telefonu niejakiego doktora Thomasa i dobrze znanej kancelarii prawniczej Teahandle, Burris, Hansblow, Maus i Castle. Dwa śmieszne nazwiska: „Mysz” i „Zamek”.
– Winszuję! – rzekł Qwilleran. – Złapałeś mysz.
Kobieta, która porzuca dzieci, jest zwykłą zdzirą.
W drodze do wyjścia Bunsen rzekł:
– Dobrze, że to się już skończyło. Przez chwilę myślałem, że nas podejrzewają.
– Nasz zawód jest poza wszelkimi podejrzeniami – odparł Qwilleran. – Słyszałeś kiedyś, żeby dziennikarz popełnił zbrodnię? Lekarze tłuką na śmierć swoje żony, adwokaci strzelają do swoich wspólników, bankierzy czmychają z oszczędnościami klientów. A dziennikarze chodzą do klubu prasowego, gdzie topią w alkoholu swe przestępcze skłonności.
Ludzie lubiący zwierzęta zawsze pytają o ich imiona.
Mieszkam w Happy View Woods. Cztery sypialnie i wielka hipoteka.


