Klatka piersiowa starej kamienicy rytmicznie rzęziła, chybocząc skrzelami okiennic. Matowe światło spływało z… — Krzysztof Niewrzęda

Klatka piersiowa starej kamienicy rytmicznie rzęziła, chybocząc skrzelami okiennic. Matowe światło spływało z nabrzmiałego pęcherza żarówki na oślizgłe żebra poręczy i spierzchnięte ściany. W cuchnącym oddechu szeleściły płatki łuszczącej się farby. Drżały mięśnie schodów. Raz za razem mlaskał lepki nabłonek krwistej podłogi. Zza pękniętych drzwi dochodził skwar i śmiechy. Stargane grzmiały bebechy. W ich wnętrzu pisarze się bawili. Gadali, palili i wódkę pili.

s. 37Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki