Ta wielkoduszna i filantropijna spółka z New Jersey darowała swój produkt biednym głodującym narodom świata… — John le Carré
Ta wielkoduszna i filantropijna spółka z New Jersey darowała swój produkt biednym głodującym narodom świata tego. Spółki farmaceutyczne lubią być kochane. Jeśli nikt ich nie kocha, boją się i są nieszczęśliwe. (…) A dlaczego firma ofiarowała to lekarstwo? (…) Bo wyprodukowali lepsze. Stare stanowi zbyteczny produkt do składowania. Więc dają Afryce stare na pół roku przed upływem daty ważności i zyskują kilka milionów odpisu podatkowego za swoją szczodrobliwość. Do tego oszczędzają parę milionów na kosztach magazynowania i kosztach zniszczenia starego lekarstwa, którego nie mogą sprzedać. A jeszcze wszyscy mówią, popatrzcie na nich, jacy fajni z nich faceci. Nawet udziałowcy tak mówią. (…)
Ta partia towaru spędziła trzy miesiące w składzie celnym w Nairobi, a chłopaki od ceł czekały, aż ich ktoś przekupi. Parę lat temu ta sama spółka przysłała do Afryki lekarstwo na porost włosów, lekarstwo na odzwyczajenie się od palenia i na otyłość i zebrała miliony dolarów w postaci ulg podatkowych na filantropię. Te sukinsyny czczą tylko tłustego bożka Zysku i taka jest prawda.
s. 360Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Justin był samotny w obliczu swego przeznaczenia, ale miał przed sobą cel. I w jakimś ponurym sensie był oczyszczony. Nigdy nie żywił przekonania, że jego poszukiwania zakończą się szczęśliwie. W ogóle nie widział ich końca. Wystarczyło mu, że podjął misję Tessy – niósł jej sztandar, przepełniała go jej odwaga. Była świadkiem monstrualnej niesprawiedliwości i ruszyła do walki. On też to zrobił, choć za późno. Jej walka była teraz jego walką.
s. 278
Światowa Organizacja Zdrowia dostaje pieniądze z Ameryki (…), co znaczy, że faworyzuje wielkie korporacje, ubóstwia zysk, i nie lubi radykalnych decyzji. Niech pan pójdzie na którekolwiek zgromadzenie WHO – i co pan zobaczy? (…) Lobbystów. Piarowców z wielkich firm farmaceutycznych. Tuzinami. Z każdej wielkiej firmy trzech albo czterech. „Chodźmy na lunch. Niech pan przyjdzie na nasze weekendowe spotkanie integracyjne. Czytał pan ten cudowny artykuł profesora takiego a takiego?” A Trzeci Świat nie jest skomplikowany. Oni nie mają pieniędzy, brakuje im doświadczenia. Posługując się dyplomatycznym językiem i intrygami, lobbyści potrafią owinąć każdego wokół palca.
s. 243
Bał się jej [Tessy] wiary, bo jako pełnokrwisty pesymista wiedział, że sam w nic nie wierzy. Ani w naturę ludzką, ani w Boga, ani w przyszłość, a już z pewnością nie we wszechogarniającą siłę miłości. Człowiek jest nikczemny i tak będzie zawsze. Na świecie istnieje niewielka garstka ludzi rozumnych, do których Justin przypadkiem się zalicza. Ich zadaniem, wedle jego prostego przekonania, jest zapobieganie okrucieństwom dokonywanym przez rodzaj ludzki – z zastrzeżeniem, że jeśli obie strony są zdecydowane rozszarpać się na kawałki, rozsądny człowiek niewiele może zrobić, bez względu na to, jak bezwzględny będzie w wysiłkach, by powstrzymać bezwzględność.
s. 111

