Na Afrykę przypada osiemdziesiąt procent światowej populacji chorych na AIDS. To umiarkowane szacunki. Trzy… — John le Carré
Na Afrykę przypada osiemdziesiąt procent światowej populacji chorych na AIDS. To umiarkowane szacunki. Trzy czwarte z nich nie otrzymuje leków. Musimy za to podziękować spółkom farmaceutycznym i ich słudze, amerykańskiemu departamentowi stanu, który grozi sankcjami każdemu krajowi, mającemu czelność produkować własną, tanią wersję lekarstw opatentowanych w Stanach. (…) Pigułki z tego słoika kosztują dwadzieścia dolarów za sztukę w Nairobi, sześć w Nowym Jorku, osiemnaście w Manili. Indie, w najbliższym czasie, mają zamiar rozpocząć produkcję swojej wersji i ta sama pigułka będzie kosztować sześćdziesiąt centów. Tylko mi nie mów o kosztach badań i wdrażania. Chłopcy od farmaceutyki odpisali je sobie dziesięć lat temu, a przede wszystkim dostali od rządu kupę pieniędzy, więc niech nie gadają głupot. To, z czym mamy do czynienia, to amoralny monopol, który utrzymywany jest dzień w dzień kosztem ludzkiego życia.
s. 360Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Justin był samotny w obliczu swego przeznaczenia, ale miał przed sobą cel. I w jakimś ponurym sensie był oczyszczony. Nigdy nie żywił przekonania, że jego poszukiwania zakończą się szczęśliwie. W ogóle nie widział ich końca. Wystarczyło mu, że podjął misję Tessy – niósł jej sztandar, przepełniała go jej odwaga. Była świadkiem monstrualnej niesprawiedliwości i ruszyła do walki. On też to zrobił, choć za późno. Jej walka była teraz jego walką.
s. 278
Światowa Organizacja Zdrowia dostaje pieniądze z Ameryki (…), co znaczy, że faworyzuje wielkie korporacje, ubóstwia zysk, i nie lubi radykalnych decyzji. Niech pan pójdzie na którekolwiek zgromadzenie WHO – i co pan zobaczy? (…) Lobbystów. Piarowców z wielkich firm farmaceutycznych. Tuzinami. Z każdej wielkiej firmy trzech albo czterech. „Chodźmy na lunch. Niech pan przyjdzie na nasze weekendowe spotkanie integracyjne. Czytał pan ten cudowny artykuł profesora takiego a takiego?” A Trzeci Świat nie jest skomplikowany. Oni nie mają pieniędzy, brakuje im doświadczenia. Posługując się dyplomatycznym językiem i intrygami, lobbyści potrafią owinąć każdego wokół palca.
s. 243
Bał się jej [Tessy] wiary, bo jako pełnokrwisty pesymista wiedział, że sam w nic nie wierzy. Ani w naturę ludzką, ani w Boga, ani w przyszłość, a już z pewnością nie we wszechogarniającą siłę miłości. Człowiek jest nikczemny i tak będzie zawsze. Na świecie istnieje niewielka garstka ludzi rozumnych, do których Justin przypadkiem się zalicza. Ich zadaniem, wedle jego prostego przekonania, jest zapobieganie okrucieństwom dokonywanym przez rodzaj ludzki – z zastrzeżeniem, że jeśli obie strony są zdecydowane rozszarpać się na kawałki, rozsądny człowiek niewiele może zrobić, bez względu na to, jak bezwzględny będzie w wysiłkach, by powstrzymać bezwzględność.
s. 111

