Jest pewien mądry doktor – Niemiec, który niedawno podzielił melancholię na kilka różnych typów. Pierwszy… — John Fowles
Jest pewien mądry doktor – Niemiec, który niedawno podzielił melancholię na kilka różnych typów. Pierwszy nazywa melancholią wrodzoną. Rozumie przez to, że ktoś rodzi się ze smutnym usposobieniem. Drugi nazywa melancholią okolicznościową, rozumiejąc przez to, że powstaje ona wskutek jakiegoś wypadku. Na taką melancholię wszyscy czasem cierpimy, jak panu zapewne wiadomo. Trzeci typ nazywa melancholią niezbadaną. Biedaczysko chce przez to powiedzieć, że nie ma pojęcia, co, u licha, ją powoduje.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
O, Chryste, gdyby można
Przez krótki ujrzeć czas
Dusze bliskich, by rzekły,
Czym są, wśród jakich gwiazd.
Śmierć nie leży w naturze rzeczy – śmierć jest naturą rzeczy. Ale umiera tylko forma. Materia jest nieśmiertelna. Przez cały ten ciąg wypieranych stopniowo form, który nazywamy istnieniem, płynie swego rodzaju życie pozagrobowe. Możemy wyprowadzić najlepsze cechy dżentelmena wiktoriańskiego od średniowiecznych rycerzy bez skazy i preux chevaliers, jak również odnaleźć je u współczesnego dżentelmena, przedstawiciela gatunku zwanego przez nas naukowcami, w tym bowiem kierunku niewątpliwie skręciło łożysko rzeki. Innymi słowy, każdej kulturze, czy będzie ona zaprzeczeniem demokracji, czy też szczytem egalitaryzmu potrzebna jest swego rodzaju elita etyczna, skłonna do samokrytyki i przestrzegająca określonych norm postępowania, które mogą być czasem najzupełniej niezgodne z etyką i tym samym stają się w końcu przyczyną zagłady formy, chociaż ich ukryty cel jest słuszny – mają tworzyć pomost albo też fundament, aby funkcja dziejowa tej kultury wypełniona została jak najskuteczniej.
Tragedia jest dobra na scenie, ale w zwykłym życiu sprawia wrażenie przekory.

