Chciała we mnie wmówić berło Kazimierza Jagiellończyka. — Joanna Chmielewska
Chciała we mnie wmówić berło Kazimierza Jagiellończyka.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Zdaje się, że głowa posłużyła nam tylko do tego, żeby na nią upaść, i do niczego innego się nie przyda.
Uroczystą, kościelną ciszę rozdarł nagle ryk potężny i grzmiący, że wstrząsnął wszystkim odbijając się od sklepienia. Szyby zadrżały. Tereska omal nie krzyknęła. Ryk runął z góry, domyśliła się, że to Okrętka wydobyła ten dźwięk z organów, które zagrzmiały raz i umilkły. Siedziała więc dalej czekając albo na jej zejście, albo na dalsze popisy muzyczne. Okrętka po chwili zbliżyła się na palcach, bardzo przejęta:
– Zagrałam na organach – wyszeptała. – Było tu słychać?
– A nie, skąd. – odparła Tereska zgryźliwie. – Nic, kompletnie.
– Jak to? Naprawdę nic?
– Nic. Świeczniki się tylko zatrzęsły i mury zadrżały. Nawiewajmy stąd, bo przyjdzie kościelny i nogi nam poprzetrąca.
Potężny głaz poruszył się dopiero pod wieczór. Wylazł z ziemi i pozwolił się przepchnąć dostatecznie, żeby można było pod nim grzebać. Drugi, który wydawał się większy, w rzeczywistości siedział płycej i dało się go usunąć łatwiej. Droga do tajemnicy stanęła niejako otworem.

