Sprawa z ciocią była słynna i wyglądała następująco: Chodził profesor po sali rysunku odręcznego, robił… — Joanna Chmielewska
Sprawa z ciocią była słynna i wyglądała następująco:
Chodził profesor po sali rysunku odręcznego, robił korekty i oceniał prace. Stawał nad delikwentem, patrzył długo, po czym mówił:
– Proooszę paaana… Czy pan ma ciooocię?
– Mam, panie profesorze – odpowiadał przeważnie spłoszony student, bo rzadko kto nie ma jakiejś ciotki, bodaj przyszywanej.
– To niech pan poprooosi ciooocię… żeby panu kupiła kiosk z warzywami i niech pan się zajmie kioskiem, bo na te studia pan się nie nadaaaje…
s. 57Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Irenę Lubowicka, bardzo piękną dziewczynę, spotkało na ulicy niezwykłe szczęście. Do tej inwentaryzacji i łażenia po drabinach wkładała spodnie, a rzadko w owych czasach kobiety nosiły spodnie i było to źle widziane przez społeczeństwo. Szła sobie, z przeciwka szedł jakiś facet, nawet podobno młody i przystojny, spojrzał na nią, splunął i rzekł z wielkim zgorszeniem:
– Fu, co za ohyda!
s. 64
– Ty, co byś zrobił, gdybyś się obudził rano i okazałoby się, że te całe studia to był tylko sen?
Bolek popatrzył na mnie ponuro.
– Upiłbym się z radości i zostałbym traktorzystą – odparł głosem grobowym.
s. 81
Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy…
s. 5

