Ivo Andric

Cytaty

  1. Od dawna już nikt nas o nic nie pyta i z nami się nie liczy. Wkroczyli Szwaby do Bośni, a ni sułtan, ni cesarz nie pytali nas: czy można, bejowie i panowie tureccy? Podniosła głowę Serbia i Czarnogóra (…) zagarnęły połowę Imperium Ottomańskiego, a na nas nikt nawet nie spojrzał. Teraz napadł cesarz na Serbię, a nas znów nikt o nic nie pyta, tylko wciskają nam w garść jakieś strzelby i pludry, żebyśmy byli naganiaczami i napędzali Szwabom Serbów, żeby sami nie musieli świecić tyłkiem po Szarganie. Jakże to, człowiecze! Nie przychodzi ci do głowy, że jeżeli przez tyle lat w tak ważnych sprawach nic sobie z nas nie robiono, to skąd nagle tyle łaski, co bokiem wyłazi. Powiadam ci, to są poważne rzeczy i najlepiej wyjdzie ten, kto nie będzie się mieszał więcej, niż musi.

  2. Oczywista, kiedy was się słucha, można by pomyśleć, iż wszystkie zagadnienia zostały szczęśliwie rozwiązane, wszystkie niebezpieczeństwa raz na zawsze usunięte, wszystkie drogi wyrównane i otwarte, tak że nie pozostaje nic innego, tylko nimi kroczyć. Podczas gdy w życiu nic nie zostało rozwiązane ani tak łatwo się nie rozwiązuje, lecz wszystko jest trudne i skomplikowane, drogie i związane z nieproporcjonalnie wielkim ryzykiem; nigdzie nie ma ani śladu śmiałych nadziei Heraka czy twoich wspaniałych perspektyw. Człowiek męczy się całe życie i nigdy nie ma tego czego potrzebuje, a cóż dopiero tego, czego pragnie. Teoriami zaś, takimi jak wasze, zaspokaja tylko odwieczną ludzką potrzebę zabawy, schlebia swojej pysze, bałamuci tylko siebie i innych. Tak wygląda naga prawda, przynajmniej tak mnie się wydaje.

  3. A nazajutrz z brzaskiem dnia i Turcy, i Serbowie szli do swych zajęć, spotykali się z przygasłymi twarzami bez wyrazu, pozdrawiali i rozmawiali przy pomocy stu pospolitych słów uprzejmości, które zawsze krążyły po kasabie i toczyły od jednych do drugich jak fałszywa moneta, umożliwiająca jednak i ułatwiająca łączność pomiędzy ludźmi.

  4. Nagle uświadomił sobie, że skończył się, że skończyli się wszyscy mu bliscy i wszystko, co jest ich, skończyło się raz na zawsze, lecz w jakiś dziwny sposób: oczy patrzą, usta mówią, człowiek żyje, ale życia, prawdziwego życia już nie ma.

  5. Na pozór są spokojni, ale w głębi duszy wstrząśnięci iż zmieszani.

  6. Bo życie, prawdziwe życie obserwuję z bardzo bliska, widzę je u innych i czuję w sobie. Być może, że się mylę, a także nie umiem należycie się wysłowić, ale często nasuwa mi się myśl, że postęp techniczny i względny spokój na świecie stworzyły rodzaj zacisza, szczególną atmosferę, sztuczną i nierealną, w której jedna klasa ludzi, inteligencja, może swobodnie oddawać się próżniaczej i ciekawej zabawie w idee i poglądy na świat i życie. Jest to rodzaj duchowej oranżerii ze sztucznym klimatem i egzotyczną florę, a bez najmniejszej łączności z ziemią, rzeczywistą i twardą ziemią, po której chodzą masy żywych ludzi. Wyobrażacie sobie, że rozprawiacie o losach tych mas oraz o użyciu ich w walce o wyższe cele, które przed nimi stawiacie, a w rzeczywistości kółka obracające się w waszych mózgownicach nie mają nic wspólnego z życiem mas ani życiem w ogóle. Tu wasza zabawa staje się niebezpieczna albo przynajmniej może być niebezpieczna i dla innych, i dla was samych.

  7. Stojąc przy oknie Fatima wpatruje się w tę noc. Z całej postaci dziewczyny tchnie rozkosznie ją rozpierająca spokojna siła i każdą cząsteczkę swego ciała wyczuwa jako odrębne źródło mocy i radości (…) Ale w nocy, dopiero w nocy, gdy ożyje i rozpłomieni się niebo, otwiera się bezkres i potęga świata, w którym człowiek się zatraca niepomny własnej jaźni, nie umiejąc uświadomić sobie, dokąd zmierza, co chciałaby ani co ma robić. Tylko tutaj żyje się prawdziwie, pogodnie i długo, tu nie ma słów obowiązujących przez całe życie, złowrogich obietnic ani sytuacji bez wyjścia, których czas nieubłaganie mija i upływa, a które kończą się jedynie śmiercią i hańbą. O, tak, w pomroce nocnej nie jest jak w dziennym życiu, kiedy to nie sposób cofnąć danego słowa, a obietnicy nie dotrzymać. Tu wszystko wolno, tu wszystko jest nieskończone, bezimienne, nieme.

  8. Dawała się odczuć żywsza działalność i nacisk władz, najpierw cywilnych, a potem wojskowych. W dodatku w całkiem nowej formie: dawniej obserwowano, co kto robi i jak się prowadzi, a teraz wypytywano, co kto myśli i jak się wyraża.

  9. Idzie z trudem i powoli, mając przed oczami jakby poruszający się wraz z nim obraz zburzonego mostu. Nie wystarczy odwrócić się tyłem do czegoś, aby przestało nas prześladować i dręczyć. Gdyby nawet zamknął oczy, widziałby to samo.

  10. Ci bowiem, co rządzą i muszą gnębić, aby utrzymać się przy władzy, skazani są na rozważne poczynania; ale jeśli uniesieni własną namiętnością albo zmuszeni przez przeciwnika wyjdą poza granice rozsądku, zstępują wtedy na śliską drogę znacząc tym sposobem początek swego upadku. Natomiast gnębieni i wyzyskiwani łatwo kierują się rozumem, i nierozwagą, jako że są to tylko dwa różne rodzaje broni w ustawicznej to podjazdowej, to otwartej walce z ciemiężcą.

  11. Ciężkie czasy nie mogą obejść się bez czyjegoś nieszczęścia.

  12. Hedo jest uosobieniem prawdziwej, uświęconej władzy, która ani dobrze nie widzi, ani nie słyszy tego, z kim rozmawia, i interesuje się nim tylko tyle, ile potrzeba, żeby mu wyznaczyć należne wedle istniejących przepisów i rozporządzeń miejsce. Podczas tej czynności jest ślepy i głuchy, a gdy skończy, wtedy staje się niemy. Daremne są wszelkie zaklęcia i pochlebstwa.