Cytaty
(...) uświadomiłam sobie, że mieszkam w kraju bajecznie pięknym. Dotąd nie dostrzegałam jego urody. Wszystko wydawało się oczywiste: góry jak góry, morze jak morze, domki jak domki... Musiałam nań spojrzeć cudzymi, świeżymi oczyma.
Urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą w najszczęśliwszym państwie na świecie, zajętym budową świetlanego jutra, a mimo to udało mi się wyjść z tego wszystkiego cało. Nie wysiedlono nas na Syberię ani do Kazachstanu, nie rozstrzelano moich rodziców i nie umarliśmy z głodu. A to, że urodziłam się w Gruzji, można by uznać za szczyt szczęścia. Podczas gdy do Kazachstanu czy na Północ wysyłano pod strażą miliony ludzi, do Gruzji dobrowolnie ciągnęły tłumy i, co gorsza, wcale nie chciały z niej wyjeżdżać.
Bądź szczęśliwa, że żyjemy! Jeżeli żyjesz i żyją twoi najbliżsi, to znaczy, że masz szczęście.
W latach osiemdziesiątych, już w Polsce, znowu zobaczyłam kartki na cukier i ogarnęła mnie panika. Poczułam się jak w pułapce. Ale w kilka dni później zadzwonili do nas krewni z wiadomością, że z zagranicy przysłano im pięćdziesięciokilowy worek tego cennego produktu. Byliśmy uratowani!
– Dlaczego się denerwujesz? – dziwił się mąż. – Przecież nie jadasz cukru.
Nagle zobaczyłam w myślach mrugającego do mnie Stalina i zaśmiałam się. Ale Stalin pogroził mi palcem.
– Wcale nie byłem taki głupi, jak ci się wydaje, moja droga – powiedział po rosyjsku z silnym gruzińskim akcentem. – Wiedziałem, co robię, kiedy zamknąłem granice i zlikwidowałem duchowieństwo! Żadnych paczek! Żadnych przesyłek przez parafie! Figa!
Jedynym miejscem, gdzie uszy odpoczywały od sloganów [w ZSRR], była opera i częściowo kino. Kino stało się naszym narkotykiem.
– Skąd się wzięło słowo sachar? – zapytałam ojca po rosyjsku.
– Od Sahary. Jest taka pustynia w Afryce. Ogromna pustynia, na której nic nie rośnie, bo cała jest z białego piasku. Ten piasek to właśnie cukier, czyli po rosyjsku sachar. W Afryce deszcze padają bardzo rzadko, ale wtedy cukier się topi, a potem, w upale, schnie i powstają wielkie cukrowe głazy... Biada wędrowcowi, który zapuści się na pustynię, w chwili gdy zaczyna się burza piaskowa. Wiatr podnosi całe chmury cukrowego piasku. Cukier skrzypi mu w zębach, zalepia nos i oczy... Niewolnicy-Murzyni pracują tam w straszliwym upale: Ładują piasek cukrowy do worków i wysyłają do różnych krajów. A dla tych, co lubią pić herbatę na prikusku, tną cukrowe głazy na kostki specjalnymi tarczami.
– Czy ta Sahara nie leży w Rosji? – zdziwiłam się.
– Nie... Jeszcze nie – odparł ojciec.
– To dlaczego jej nazwa pochodzi z rosyjskiego sachar? Ojciec zastanawiał się chwilę.
– Bo większość, a może nawet wszystkie nazwy wymyślili Rosjanie – powiedział z dziwnym uśmieszkiem. – Im szybciej to sobie przyswoisz, tym łatwiej ci będzie iść przez życie.
Przez cały czas, od wczesnego dzieciństwa, we wszystkich instytucjach wbijano mi do głowy, że jestem bezgranicznie szczęśliwa. Zaczęło się to w „ekskluzywnym” przedszkolu w Tbilisi. Do tego przedszkola przyjęto mnie tylko dlatego, że moja ciocia Maro grywała tam dzieciom na fortepianie, żeby dorobić na życie. Była harfistką w konserwatorium, ale w konserwatorium absolutnie nic nie było do ukradzenia. Zresztą ciocia, typowy przeżytek burżuazji, hołdowała staromodnym, przedrewolucyjnym przesądom i gdyby jej nawet rozsypano na pudle fortepianu cukierki, a w orkiestrze znalazłaby kiełbasę, pewno by niczego nie tknęła, choć nieraz ssało ją w żołądku z głodu. Niestety, z harfą na chałturę wybrać się nie sposób. Co innego skrzypce czy obój – można było sobie tłusto dorabiać na pogrzebach i weselach.
To już wszystkie cytaty.
7 cytatów w kolekcji · wróć tu, gdy dodamy kolejne



