Ilu Żydów zginęło tamtej nocy w Jassach? – zagadnął ironicznym tonem Frank, wyciągając wygodnie nogi w… — Curzio Malaparte
Ilu Żydów zginęło tamtej nocy w Jassach? – zagadnął ironicznym tonem Frank, wyciągając wygodnie nogi w kierunku kominka. I roześmiał się przy tym dobrodusznie. Inni także się śmiali, patrząc na mnie z politowaniem.
s. 191Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Usiadłem w fotelu przy oknie, skąd mogłem, trochę tylko obracając głowę, ogarnąć spojrzeniem cały ogromny plac Saski, pozbawione dachów domy za Hotelem Europejskim i ruiny kamienicy obok hotelu Bristol, na rogu stromej uliczki schodzącej ku Wiśle. Spośród krajobrazów będących tłem moich młodzieńczych doświadczeń ten był może memu sercu najbliższy; oglądając go w takiej chwili, z tego pokoju w Pałacu Bruhlowskim i w takim towarzystwie, czułem się dziwnie zmieszany, jakiś żałośnie upokorzony. (…) z dalekiego widnokręgu lat 1919 i 1920 warszawskie dni i noce powracały mi na pamięć w takiej jak wówczas postaci i z tym samym zabarwieniem uczuciowym.
s. 196
Sąd, który dawno już sobie na temat Franka wyrobiłem, był niewątpliwie negatywny. To, co o nim wiedziałem, wystarczyło, żebym doznawał w stosunku do niego odrazy.
s. 195
Ale ona ujęła ręce Franka, uniosła je i zwracając się ku nam, powiedziała z nutą triumfu w głosie: – Spójrzcie, takie są ręce aniołów! Spojrzałem na ręce Franka: były drobne, delikatne, bardzo białe. Byłem mile zaskoczony, nie dostrzegając na nich ani plamki krwi.
s. 201

