Charles Bukowski
Cytaty
Spuściłem się w niej, wypełniony bólem, czując, jak sperma wlewa się jej do środka, była całkiem bezradna, a ja tryskałem w głąb jej ciała i duszy, raz po raz…
Nie hoduj w sobie więcej, niż możesz połknąć: miłości, uniesień czy nienawiści.
– Rusz się stąd jeszcze raz, skurwysynu, to mnie popamiętasz! – Obciągnij mi – powiedziałem. – Nie wychodź, obciągnij mi! Pochyliła się nad poręczą i zajrzała mi w twarz. Mam tragiczną twarz. Pociągającą dla niektórych kobiet. Oczy miała szeroko otwarte, roznamiętnione, wpatrzone w moje. Odrzuciłem kołdrę i podciągnąłem koszulę. Plunęła mi w twarz i wyszła…
Chciałbym być psychoanalitykiem, gdybym mógł rżnąć wszystkie babki.
Znalazłem duży kamień i zacząłem walić nim w kłódkę. Nie puszczała. Co, do diabła, zrobiłby w tej sytuacji Jack London? Albo Ernest Hemingway? A Jean Genet?
Obudziłem się raz, a nade mną stał ksiądz. – Niech ksiądz sobie idzie – powiedziałem. – Potrafię umrzeć bez tej hecy. – Naprawdę chcesz, żebym sobie poszedł, synu? – Tak. – Straciłeś wiarę? – Tak, straciłem. – Gdy raz się zostanie katolikiem, jest się nim na zawsze. – Gówno prawda, proszę księdza. Starzec w sąsiednim łóżku rzekł: – Ja z księdzem porozmawiam. Proszę do mnie podejść. Ksiądz podszedł do niego. Chciałem umrzeć. Ale dobrze wiecie, cholera, że wtedy nie umarłem, bo w przeciwnym razie bym o tym nie opowiadał…
Czy są dobrzy i źli faceci? Tacy, którzy zawsze kłamią, i tacy, którzy nie kłamią nigdy? Czy są dobre rządy i złe rządy? Nie, są tylko złe rządy i rządy jeszcze gorsze.
Nieźle mnie załatwili z prawami do nakręcenia Zapisków starego świntucha. Byłem pijany i przyprowadzili mi osiemnastoletnią cipkę ubraną w mini do bioder, na obcasach, w pończochach. Nie miałem dupy od dwóch lat. Podpisałbym wtedy z diabłem cyrograf. Przez jej pochwę przejechałbym chyba pociągiem towarowym. Nie miałem okazji się przekonać.
Skąd biorą się kobiety? Tyle ich wokół, aż nadto. Każda z nich ma w sobie coś wyjątkowego, jest inna niż wszystkie. Ich cipki są niepowtarzalne, ich pocałunki i piersi są niepowtarzalne, ale żaden mężczyzna nie może ich wszystkich skosztować, jest ich za dużo. I wystarczy, że założą nogę na nogę, by doprowadzić faceta do szaleństwa. Jakaż uczta dla oka!
Jezu Chryste, Królu Izraelski, nie wytrzymam tego! Nalał sobie do pełna, wypił jednym haustem i znowu spojrzał. Spod majtek wystawało coraz więcej! Jezusie! Wyjął kutasa z gatek, splunął w prawą dłoń i zaczął trzepać. Boże, jak dobrze! Żadna dorosła kobieta nigdy go tak nie podnieciła. Kutas prężył się, jak nigdy w życiu, malinowy i szpetny. Martin poczuł się tak, jak gdyby przeniknął tajemnicę życia. Oparł się o szybę, brandzlując się i stękając, patrząc na koronkową dupeczkę. Potem się spuścił. Na całą podłogę.
Valentino zatrzymałby obie: Lydię i Dee Dee. Dlatego umarł tak młodo.
Siedząc nad maszyną do pisania, wypijałem co wieczór pół litra whisky i dwanaście piw. Do bladego świtu paliłem tanie cygara, waliłem w maszynę, piłem i słuchałem muzyki klasycznej z radia.





