Jezu Chryste, Królu Izraelski, nie wytrzymam tego! Nalał sobie do pełna, wypił jednym haustem i znowu… — Charles Bukowski
Jezu Chryste, Królu Izraelski, nie wytrzymam tego! Nalał sobie do pełna, wypił jednym haustem i znowu spojrzał. Spod majtek wystawało coraz więcej! Jezusie! Wyjął kutasa z gatek, splunął w prawą dłoń i zaczął trzepać. Boże, jak dobrze! Żadna dorosła kobieta nigdy go tak nie podnieciła. Kutas prężył się, jak nigdy w życiu, malinowy i szpetny. Martin poczuł się tak, jak gdyby przeniknął tajemnicę życia. Oparł się o szybę, brandzlując się i stękając, patrząc na koronkową dupeczkę. Potem się spuścił. Na całą podłogę.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Weszło dwóch gliniarzy. Wielkie chłopy, nawet przystojne. Kiedy indziej by mu się spodobali.
Szedłem ulicą w słońcu, żeby przekonać się, jak to jest. Było dobrze. Obok przejeżdżały samochody. Chodnik był taki, jak zawsze bywaj chodniki. Zastanawiałem się, czy pojechać autobusem czy zadzwonić po kogoś, żeby mnie zawiózł do domu. Wszedłem do knajpy, żeby zatelefonować.
Usiadłem i zapaliłem. Zjawił się barman i zamówiłem butelkę piwa.
– Co nowego? – zapytał.
– Niewiele – odparłem. Odszedł. Nalałem sobie piwa do szklanki, potem przyglądałem się szklance chwilę i wreszcie wypiłem połowę. Ktoś wyrzucił monetę do szafy grającej i zagrała nam muzyka. Życie wyglądało teraz nieco lepiej. Opróżniłem szklankę i nalałem sobie drugą, zastanawiając się, czy mój dziobak jeszcze kiedyś stanie. Rozejrzałem się po barze: żadnych kobiet. Zrobiłem najlepszą rzecz poza tą: wziąłem do ręki szklankę i wypiłem.
Założyła nogę na nogę i podciągnęła spódnicę. Zawsze myślałem, że facet musi umrzeć, żeby znaleźć się w niebie.

