Samobójstwo było moją najsilniejszą bronią. Myśl o nim oznaczała przestrzeń; myśl, że klatka nie jest do… — Charles Bukowski
Samobójstwo było moją najsilniejszą bronią. Myśl o nim oznaczała przestrzeń; myśl, że klatka nie jest do końca zamknięta, dodawała mi siły, by w tej klatce wytrzymać.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Mój tyłek i uda bez przerwy pokrywał gąszcz pręg i siniaków. Gdy wzywano mnie na kolację – z trudem potrafiłem coś przełknąć – pozwalano mi usiąść na jednej poduszce. Gdy lanie było szczególnie mocne, mogłem czasem użyć dwóch. Z powodu bólu musiałem w nocy spać na brzuchu. I choć pewnego pięknego wieczoru jako siedemnastolatek znokautowałem ojca jednym ciosem, a wiele lat później go pochowałem, wciąż mam zwyczaj spać w ten sposób.
Kiedy już miałem się spuścić, chwyciłem Karyn za tyłek i rozwarłem szeroko pośladki. A potem sięgnąłem nad głową Niny, znalazłem twarz Karyn, jej usta, i ją pocałowałem, rozwierając jak najbardziej jej tyłek, gdy strzelałem nasieniem w cipie Niny.
Jeśli nie chciałem się czegoś uczyć, to się nie uczyłem. Czasem chodziło o twarz nauczyciela; innym razem po prostu o samą nudę nauki w szkole. Nie nauczyłem się nut, nie nauczyłem się zasad gramatyki, nie nauczyłem się algebry. To była tylko kolejna cholerna harówa. Na ogół dostawałem mierne stopnie, czasem najgorsze. Zawsze uważano, że jestem czemuś winien – nigdy jednak nie wytłumaczono mi dokładnie w czym rzecz – i często za karę musiałem zostawać po lekcjach w szkole.

