Arthur Rimbaud
Cytaty
Prawdziwe życie jest nieobecne.
Przełknąłem tęgi haust trucizny. – Po trzykroć niech będzie błogosławiony zamysł, jaki mnie nawiedził! – Palą mnie wnętrzności. Zaciekły jad skręca mi ciało, zniekształca mnie, zwala z nóg. Konam z pragnienia, duszę się, nie mogę krzyczeć. To piekło, cierpienie wieczne! Spójrzcie, jak wznosi się płomień! Płonę jak trzeba! Zgoda, demonie! Majaczyło mi nawrócenie się na dobro i szczęście, zbawienie. Czy opisać mam wizję? aura piekła nie znosi hymnów! Były to miliony czarownych istot, słodki koncert duchowy, siła i uspokojenie, szlachetne popędy, czy ja wiem? Szlachetne popędy!
Pewnego wieczoru wziąłem na kolana Piękno. – I przekonałem się, że jest gorzkie.
Odnaleziono w końcu!
Ale co? Wieczność! Ona
Jest morzem, co się łączy
Ze słońcem.
Pływać, ugniatać trawę, polować, zwłaszcza palić tytoń i pić alkohole mocne jak wrzący metal – jak czynili to drodzy przodkowie wokół ognisk.
Po galijskich przodkach mam jasnoniebieskie oczy, ciasny umysł i niezręczność w walce. Zauważyłem, że noszę się równie barbarzyńsko jak oni. Tyle, że nie smaruję włosów masłem.
Życie jest farsą, w której grają wszyscy.
Moja głupota budzi grozę.
Nie lubię kobiet. Trzeba na nowo wymyślić miłość, to wiadome. One potrafią już tylko pragnąć zapewnionej sytuacji. Z chwilą zdobycia sytuacji, serce i piękność odkłada się na bok: pozostaje chłodna wzgarda, ta pożywka dzisiejszego małżeństwa. Widuję też kobiety naznaczone stygmatem szczęścia, z których potrafiłbym zrobić dobre kompanki, a które z miejsca są pożerane przez gburów o uczciwości kłody drewna…
Czuję wstręt do wszelkich zajęć.
Nie sądzę, bym wybrał się na zaślubiny, za teścia mając Jezusa Chrystusa.
Jestem bestią, Murzynem. Ale mogę być wybawiony. Jesteście fałszywymi Murzynami, wy, maniacy, okrutnicy, skąpcy. Handlarzu, jesteś Murzynem; sędzio, jesteś Murzynem; generale, jesteś Murzynem; cesarzu, zastarzały świerzbie, jesteś Murzynem; pijałeś nie opodatkowany trunek z gorzelni Szatana.

