Nie było już nic wyższego, nad moją głową przelatywały chmury pędzone przez wiatr, z łoskotem uderzający o… — Anna Czerwinska
Nie było już nic wyższego, nad moją głową przelatywały chmury pędzone przez wiatr, z łoskotem uderzający o grań. Tuż koło mnie ujrzałam krzyż, obok kilka metalowych tabliczek. Z trudem odczytałam godzinę na pokrytym lodem zegarku. 17.15. Szczyt! Cała Ameryka Południowa leżała poniżej nas. Ewa siedziała skulona, starając się obronić przed lodowatym tchnieniem Andów. Nie byłyśmy tu mile widzianymi gośćmi. Aconcagua próbowała się nas pozbyć. Trzeba było wiać jak najszybciej.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Te potężne zwierzęta wcale nie noszą dużo. Muszą być natomiast równomiernie obciążone, dlatego dla każdego trzeba przygotować dwa ładunki o wadze około 20 kg każdy. Tak załadowanemu jakowi można jeszcze na grzbiet dołożyć jakiś lekki a duży przedmiot, na przykład kanister lub materacyk.
Obie te wyprawy pogrążyły mnie w morzu prac organizacyjnych oraz uświadomiły, jak trudno jest kierować zespołem silnych indywidualności, jakimi przeważnie są alpiniści.
Muleros wiązali im nogi, zasłaniali oczy i dopiero wtedy można było na grzbiecie zwierzęcia umocować ciężar. Problem polegał na tym, że muł uwolniony z więzów z reguły uciekał przed siebie, usiłując po drodze wszystko pozrzucać. Zrozumieliśmy, dlaczego muleros podróżowali konno – łatwiej było im dogonić uciekiniera. Po chwili schwytany muł potulnie wracał do obozu i wszystko zaczynało się od nowa.

