– Chorela jasna! – jęknęłam ochryple. (…) – Coś cię boli, kochanie? (…) – Nie żyję, prawda? Utonęłam pod tym… — Stephenie Meyer

– Chorela jasna! – jęknęłam ochryple. (…)

– Coś cię boli, kochanie? (…)

– Nie żyję, prawda? Utonęłam pod tym pieruńskim klifem. A niech to szlag! Biedny Charlie! Jak on się po tym pozbiera?!

Edward zacisnął usta.

– Uratowałaś się. Żyjesz.

– Tak? To czemu nie mogę się obudzić?

– Właśnie się obudziłaś, Bello. (…)

– Jasne. A ty tu sobie siedzisz, jak gdyby nigdy nic. Ech… Zaraz się obudzę i znów mnie będzie bolało… Nie, nie obudzę się. Przecież nie żyję. Kurczę, to straszne. Biedny Charlie. I Renee, i Jake… Co ja narobiłam! (…)

– Rozumiem, że możesz mylić mnie z kolejnym koszmarem (…) ale nie pojmuję dlaczego uważasz, że zasługiwałabyś na to, żeby trafić do piekła. Czyżbyś od mojego wyjazdu zabiła paru ludzi?

– Skąd. Zresztą wcale nie twierdzę, że trafiłam do piekła. W piekle nie nagrodziliby mnie twoją obecnością.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0