– Och, nie bądź nudny, Gaston. – Nie bądź nudny, Gaston – powtórzył Dominique. On jeden w tym kącie pokoju… — Stanisława Fleszarowa-Muskat
– Och, nie bądź nudny, Gaston.
– Nie bądź nudny, Gaston – powtórzył Dominique.
On jeden w tym kącie pokoju słyszał i rozumiał rozmowę, którą prowadzili. Z mściwą satysfakcją śledził nieudane zaloty Gaszona. Zazdrościł mu. Urody, wdzięku, wykształcenia. W zazdrości odnajdował Dominique iskierki głuchego żalu, którego doznawał, ilekroć przed jego dziecinną ciekawością zatrzaskiwały się ciężkie furty troskliwie pielęgnowanych ogrodów. Biegały w nich szczęśliwe dzieci, a Gaston – Dominique był tego nieomal pewny – musiał być w ich gronie. W Paryżu czy w Bordeaux, (…) lub w jakimkolwiek innym mieście. Z poruszania się po żwirowanych alejkach, z gonitwy za wesołą piłką, która nigdy nie wpadała do śmietnika, że spacerowania po wielkomiejskich bulwarach w nieskazitelnie skrojonym ubraniu pochodził właśnie ów nieodparty wdzięk ciała, najbardziej pewna lokata kapitału, od której teraz odbierał odsetki odwracając ku Magdalenie głowę ruchem tak miękkim i tkliwym, że w Dominique’u serce zamarło ze smutnego zachwytu.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Pory roku są największymi rewolucjami świata. Jakże inni byliby ludzie, mając nadzieję na coroczne zakwitanie.
s. 398
Ale płacz kobiecy zawsze go wzruszał, przestawał wtedy myśleć, stawał się gąbką osuszającą łzy i zdolny był do wszelkich niedorzeczności.
– Dlaczego się śmiejesz? – Spytał stłumionych głosem.
– Dlatego, że nie płaczę. Dlatego, że nie mogę płakać. Są dwie możliwości w naszym życiu: śmiech albo płacz. A ja się śmieje, bo jest mi z tobą dobrze.

