Nigdy nie zostawię cię samej, nigdy! – Szeptał Piotr. Czuł dławiącą go w gardle tkliwość. Spokojne dni w… — Stanisława Fleszarowa-Muskat
Nigdy nie zostawię cię samej, nigdy! – Szeptał Piotr. Czuł dławiącą go w gardle tkliwość. Spokojne dni w małym miasteczku przeobrażały ich obcowanie w koleżeńską, zrównoważoną przyjaźń. Gdy jednak działo się coś niezwykłego, gdy czuli gorący oddech niebezpieczeństwa i trwogi, ich uczucie nabierało ostrej gwałtowności, jak płomień, który rozniecił gwałtowny wiatr. Przyciągnął ją blisko do siebie, objął ciasno ramionami, jakby był w stanie osłonić ją przed wszystkim, co niosła noc i wojna.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Pory roku są największymi rewolucjami świata. Jakże inni byliby ludzie, mając nadzieję na coroczne zakwitanie.
s. 398
Ale płacz kobiecy zawsze go wzruszał, przestawał wtedy myśleć, stawał się gąbką osuszającą łzy i zdolny był do wszelkich niedorzeczności.
– Dlaczego się śmiejesz? – Spytał stłumionych głosem.
– Dlatego, że nie płaczę. Dlatego, że nie mogę płakać. Są dwie możliwości w naszym życiu: śmiech albo płacz. A ja się śmieje, bo jest mi z tobą dobrze.

