Przecież my tu wszyscy, jeśli się dobrze zastanowić, żyjemy jak w internacie. Porzuceni przez wszystkich, ale… — Serhij Żadan
Przecież my tu wszyscy, jeśli się dobrze zastanowić, żyjemy jak w internacie. Porzuceni przez wszystkich, ale umalowani. Komu co się dostanie, to nosi. Inna rzecz, że to nic nie zmienia. Można chodzić w kradzionych ciuchach ze szmateksu i czuć się królem świata, a można mieć dobrą ciepłą kurtkę i być tłustym, nikomu niepotrzebnym palantem, myśli o sobie.
s. 127Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Im są bliżej, im wyraźniejsze stają się ich twarze, tym ciszej robi się wokół. Bo teraz widać oczy tych, którzy nadchodzą, a w oczach nic dobrego nie zobaczysz – tylko wyczerpanie i mróz. I oddechy mają tak zimne, że nawet nie parują. Czarne od brudu twarze, świecące białka oczu. Hełmy i czarne podarte czapki. Szyje owinięte szarymi od ceglanego pyłu chustkami. Broń, paski, puste kieszenie, worki na ramionach, czarne od smaru ręce, wymazane pokruszoną cegłą i rozmiękniętym czarnoziemem buty. Pierwsi, już podchodząc, wpatrują się w twarze z wyrzutem i nieufnością, tak jakby ci, którzy tu stoją i czekają na nich, byli czemuś winni, jakby wszystko powinno być na odwrót – oni, ci, którzy przyszli, powinni stać tutaj, pod niskim styczniowym niebem, i patrzeć na południe za horyzont, gdzie nie ma nic poza brudem i śmiercią.
s. 17
Gdzie zostawiła swoje ubranie? Gdzie jest jej dom? Kiedy tam trafi? Połowa z nich nie ma domów – rozpełzli się po okolicznych miastach, wydostali się stąd bezkresnymi wagonami, zagubili się w świecie. Ile czasu teraz trzeba, żeby wrócili? A kiedy wrócą – czy poznają swój dom? Przecież wcześniej to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Teraz trudno tu cokolwiek rozpoznać – mieszkania bez głosów, ulice bez światła, place bez ptaków.
s. 107
Paskudnie, kiedy od ciebie odchodzą kobiety, myśli Pasza, trzeba byłoby je zatrzymać. Ale jak zatrzymasz kobietę? Kto może ją zatrzymać?
s. 86

