Paskudnie, kiedy od ciebie odchodzą kobiety, myśli Pasza, trzeba byłoby je zatrzymać. Ale jak zatrzymasz… — Serhij Żadan
Paskudnie, kiedy od ciebie odchodzą kobiety, myśli Pasza, trzeba byłoby je zatrzymać. Ale jak zatrzymasz kobietę? Kto może ją zatrzymać?
s. 86Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Im są bliżej, im wyraźniejsze stają się ich twarze, tym ciszej robi się wokół. Bo teraz widać oczy tych, którzy nadchodzą, a w oczach nic dobrego nie zobaczysz – tylko wyczerpanie i mróz. I oddechy mają tak zimne, że nawet nie parują. Czarne od brudu twarze, świecące białka oczu. Hełmy i czarne podarte czapki. Szyje owinięte szarymi od ceglanego pyłu chustkami. Broń, paski, puste kieszenie, worki na ramionach, czarne od smaru ręce, wymazane pokruszoną cegłą i rozmiękniętym czarnoziemem buty. Pierwsi, już podchodząc, wpatrują się w twarze z wyrzutem i nieufnością, tak jakby ci, którzy tu stoją i czekają na nich, byli czemuś winni, jakby wszystko powinno być na odwrót – oni, ci, którzy przyszli, powinni stać tutaj, pod niskim styczniowym niebem, i patrzeć na południe za horyzont, gdzie nie ma nic poza brudem i śmiercią.
s. 17
Gdzie zostawiła swoje ubranie? Gdzie jest jej dom? Kiedy tam trafi? Połowa z nich nie ma domów – rozpełzli się po okolicznych miastach, wydostali się stąd bezkresnymi wagonami, zagubili się w świecie. Ile czasu teraz trzeba, żeby wrócili? A kiedy wrócą – czy poznają swój dom? Przecież wcześniej to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Teraz trudno tu cokolwiek rozpoznać – mieszkania bez głosów, ulice bez światła, place bez ptaków.
s. 107
Przecież my tu wszyscy, jeśli się dobrze zastanowić, żyjemy jak w internacie. Porzuceni przez wszystkich, ale umalowani. Komu co się dostanie, to nosi. Inna rzecz, że to nic nie zmienia. Można chodzić w kradzionych ciuchach ze szmateksu i czuć się królem świata, a można mieć dobrą ciepłą kurtkę i być tłustym, nikomu niepotrzebnym palantem, myśli o sobie.
s. 127

