Rick Riordan

Cytaty

  1. Cerber mówi, że mamy dziesięć sekund na modlitwę do wybranego boga. A potem… no wiesz… on jest głodny.

  2. Prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory. Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart.

  3. Idź tam, gdzie prowadzi cię serce, inaczej utracisz wszystko.

  4. – Złaź stamtąd, synu Marsa! Czekamy na ciebie! Chodź, bądź naszym honorowym gościem!

    – Dlaczego mam wrażenie, że „honorowy gość” znaczy to samo co „obiad”?

  5. Wojna to obowiązek. Jedyny prawdziwy wybór to zaakceptować to lub nie i wiedzieć, o co się walczy.

  6. Leo opuścił śrubokręt. Spojrzał w sufit i pokręcił głową, jakby chciał powiedzieć „I co ja mam zrobić z tym facetem?”.

    – Staram się być denerwujący – powiedział. – Nie obrażaj mnie, twierdząc, że tego nie potrafię. I jak mam żywić do ciebie urazę, skoro zaczynasz mnie przepraszać? Jestem zwykłym mechanikiem. Ty jesteś księciem nieba, synem pana wszechświata. Po winieniem mieć do ciebie żal.

    – Pana wszechświata?

    – No pewnie! Jesteś ta-da-bum. Miotaczem błyskawic. „Patrzcie, jak ja fruwam! Jestem orłem, który szybuje…”

    – Zamknij się, Valdez.

    Leo uśmiechnął się blado.

    – No widzisz. Denerwuje cię.

    – Przepraszam, że cię przepraszałem.

    – Dzięki.

  7. – Udawajmy, że jesteśmy dwojgiem zwykłych ludzi. (…)

    – Okej – przytaknąłem. – Zwyczajne popołudnie dwojga zwykłych ludzi. Kiwnęła głową

    – I wiesz… Teoretycznie gdyby tych dwoje ludzi lubiło się nawzajem, co trzeba by zrobić, żeby ten głuptas pocałował dziewczynę, hę?

    – Och… – poczułem się jak jedna za świętych krów Apollina: powolny, głupi i jaskrawoczerwony.

  8. Poczułem w żołądku dziwaczny ogień. Najdziwniejsze było to, że nie kojarzył się ze strachem. Raczej z niecierpliwością. Pragnieniem zemsty.

  9. – Zabiłem trojańskiego potwora morskiego – ciągnął Jason – Zwaliłem czarny tron Kronosa i udusiłem tytana Kriosa gołymi rękami. A teraz zamierzam zniszczyć ciebie, Porfyrionie, i nakarmić tobą twoje własne wilki.

    – Ożeż, koleś – mruknął Leo – Najadłeś się czerwonego mięsa?

  10. Hedge zacisnął szczęki.

    – Może rąbnę ich tylko raz, co?

    – Nie.

    – Pójdźmy na kompromis, dobra? Najpierw ich zabiję, a jeśli okaże się, że nie byli naszymi wrogami, przeproszę.

    – Nie!

    – No dobra.

    Trener Hedge opuścił pałkę.

  11. Chodził dziwacznie, jakby każdy krok był dla niego bolesny, ale to były tylko pozory. Trzeba było go widzieć, jak biegł, kiedy w stołówce podawali tortille.

  12. Chwycił mnie za rękaw, aż poczułem żar bijący od jego skóry jak od ognia.

    – Ethan. Ja. Wszyscy nieuznani. Nie pozwól… Nie pozwól, by to się powtórzyło. W jego oczach był gniew, ale też błaganie.

    – Nie pozwolę – odparłem – Obiecuję.

    Luke kiwnął głową i jego ręka opadła. (…) Zastali mnie, Annabeth i Grovera, stojących nad zgruchotanym ciałem półboga w ciepłym świetle ogniska. – Percy – spytał mój ojciec z powagą w głosie

    – Co… co to jest?

    Odwróciłem się ku Olimpijczykom.

    – Potrzebujemy całunu – oznajmiłem łamiącym się głosem. – Całunu dla syna Hermesa.