Rafał Kosik
Cytaty
– Ruben to przygas. – Net machnął ręką. – Ma pół mózgu. O wszystkim i tak decyduje Marcel... A właściwie... dlaczego ty zawsze chodzisz w tych martensach?
– No nareszcie – odezwał się Manfred. – Mniemam, że skoro mnie wywołaliście, to nie dla chęci pogawędki, tylko dlatego, że jestem niezbędnie potrzebny... Ho, ho, ho, co ja widzę... – Kamera nad ekranem odwróciła się. – Noc, winda w środku lasu... I trójka dzieci, które zamierzają z niej skorzystać. No jasne. Chcecie, żebym w razie czego powiadomił rozsądniejszą część ludzkości, gdzie szukać waszych zwłok?
– Coś w tym stylu – przytaknął Net. – Felix przeczyta ci naszą pozycję...
– Już ją ściągnąłem. Mam tego GPSa w zasięgu łączności bezprzewodowej. Kocham te nowe standardy! Za parę lat będę sobie mógł porozmawiać z czujnikiem ciśnienia w oponie samochodu przejeżdżającego obok... Zsynchronizowałem się z resztą mojej osoby, więc możecie bezpiecznie wchodzić do tej windy. Ściślej mówiąc... mogę zagwarantować jedynie, że wasze trumny nie zostaną zakopane puste...
– Dzięki, że nas podtrzymujesz na duchu – skwitował Felix. – Pogadamy, jak wrócimy na powierzchnię.
Ciekawe życie mają ci, którzy potrafią tę ciekawość dostrzec.
– Musisz to przezwyciężyć – dodał Net, kończąc w myślach? i my też?. – Wrócimy tam i pokażemy ci, że wszystko jest OK. Bolesław Łysy stoi na swoim miejscu.
– Bolesław Łysy?
– Właśnie otrzymał imię. Nie będzie taki straszny.
To nie sztuka zdobyć się na bohaterstwo, gdy się jest odważnym. Prawdziwa sztuka to być tchórzem i zrobić coś bohaterskiego. Właściwie, to odważny może być tylko ten, kto nie jest odważny.
Zawiść. To cecha ludzi ograniczonych i jednocześnie chorobliwie ambitnych.
Próbował emanować autorytetem, co rzecz jasna mu nie wychodziło – żeby czymś emanować, najpierw trzeba to posiadać.
– Uśmiechaj się – szepnął Felix.
– Mam pijawkę na karku – syknął Net. – Odczep ją, to się uśmiechnę.
– Komplant mu się zepsuł – wyjaśnił głośniej Felix, unosząc rękę. – Sytuacja opanowana.
Ludzie pokiwali głowami ze zrozumieniem, nawet współczuciem i zaczęli się rozchodzić.
– Teraz łaskawie weź swojego multitoola – powiedział wolno Net, stojąc z nienaturalnie pochyloną głową – otwórz odpowiednią końcówkę i to ze mnie zdejmij.
– Zaczekajcie – poprosiła Nika. – Ci wszyscy ludzie wyglądali, jakby sytuacja nie była wcale niezwykła.
– Znieczulica społeczna! – krzyknął roztrzęsiony Net.
– Ale może... wszystko jest OK?
– Przełożę to na twój kark i dokończymy tę rozmowę, co? – dyszał Net. – Zdejmijcie to, bo zaraz zwariuję!
– Kratka wentylacyjna – zauważył Net, wskazując na sufit. – Całkiem spora. James Bond poszedłby tamtędy. Mam nadzieję, że nie mam klaustrofobii.
Cele są po to, żeby je osiągać.
Sami kreujemy własny los i to, czy będziemy żyć ciekawie, zależy przede wszystkim od nas.
Fatamorgana wtrążala Ci spodnie!



