– Uśmiechaj się – szepnął Felix. – Mam pijawkę na karku – syknął Net. – Odczep ją, to się uśmiechnę. –… — Rafał Kosik
– Uśmiechaj się – szepnął Felix.
– Mam pijawkę na karku – syknął Net. – Odczep ją, to się uśmiechnę.
– Komplant mu się zepsuł – wyjaśnił głośniej Felix, unosząc rękę. – Sytuacja opanowana.
Ludzie pokiwali głowami ze zrozumieniem, nawet współczuciem i zaczęli się rozchodzić.
– Teraz łaskawie weź swojego multitoola – powiedział wolno Net, stojąc z nienaturalnie pochyloną głową – otwórz odpowiednią końcówkę i to ze mnie zdejmij.
– Zaczekajcie – poprosiła Nika. – Ci wszyscy ludzie wyglądali, jakby sytuacja nie była wcale niezwykła.
– Znieczulica społeczna! – krzyknął roztrzęsiony Net.
– Ale może... wszystko jest OK?
– Przełożę to na twój kark i dokończymy tę rozmowę, co? – dyszał Net. – Zdejmijcie to, bo zaraz zwariuję!
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Rzeczy niezwykłe są na wyciągnięcie ręki.
– Trzeba tylko chcieć i potrafić je wyciągnąć.[...]
– Właśnie...
– A co to jest „Kraj Rad”? To taki kraj, który innym udziela rad?
– Pewnie miał być „kraj radosny” – zastanowił się Felix. – Tylko „sny” się zgubiły podczas tego całego mielenia.
– No nareszcie – odezwał się Manfred. – Mniemam, że skoro mnie wywołaliście, to nie dla chęci pogawędki, tylko dlatego, że jestem niezbędnie potrzebny... Ho, ho, ho, co ja widzę... – Kamera nad ekranem odwróciła się. – Noc, winda w środku lasu... I trójka dzieci, które zamierzają z niej skorzystać. No jasne. Chcecie, żebym w razie czego powiadomił rozsądniejszą część ludzkości, gdzie szukać waszych zwłok?
– Coś w tym stylu – przytaknął Net. – Felix przeczyta ci naszą pozycję...
– Już ją ściągnąłem. Mam tego GPSa w zasięgu łączności bezprzewodowej. Kocham te nowe standardy! Za parę lat będę sobie mógł porozmawiać z czujnikiem ciśnienia w oponie samochodu przejeżdżającego obok... Zsynchronizowałem się z resztą mojej osoby, więc możecie bezpiecznie wchodzić do tej windy. Ściślej mówiąc... mogę zagwarantować jedynie, że wasze trumny nie zostaną zakopane puste...
– Dzięki, że nas podtrzymujesz na duchu – skwitował Felix. – Pogadamy, jak wrócimy na powierzchnię.

