I tak mi mija dzień. Pilnuję pułapki i próbuję zmusić mojego gołębia, żeby trochę polatał. To taki mocny… — Pedro Juan Gutiérrez
I tak mi mija dzień. Pilnuję pułapki i próbuję zmusić mojego gołębia, żeby trochę polatał. To taki mocny samiec, ale chyba za bardzo go zmęczyłem. Siedzi ogłupiały i nie chce mu się latać. Może mu się znudziło, bo nie rozumie, dlaczego ciągle ma pecha: szuka sobie jakiejś ładnej samiczki, znajduje ją, sprowadza do klatki, uwodzi, aż tu nagle ona znika, a on zostaje sam i nie wie, co się stało. Z początku był wtedy niespokojny, wystraszony i miotał się rozpaczliwie po klatce. Wyglądało, że za chwilę zwariuje. Teraz już nie. Teraz gość robi się tylko coraz bardziej smutny, ale mu nie daję czasu na psychiczne depresje. Znów mu każę latać i szukać innej samiczki. Ma ją tu sprowadzić i od nowa. Gołębiowi, którego się używa na wabia, nie można pozwolić na amory. Zakocha się taki, straci głowę, poleci za samiczką i tyle będę go widział. Tak to jest z miłością. Dlatego żadnej miłości. Szkoda czasu na głupoty.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Żyj i daj żyć innym.
– Słuchaj, nie przejmuj się tak życiem, bo ci się mózg roztopi. Daj sobie trochę luzu.
– Może masz rację. Martwienie się nic nie da. Przejdę się trochę.
W końcu dawno już przestałem pisać te moje naiwne wiersze, w których mówiłem kobietom, że są wolne i że jeśli chcą, mogą do mnie wrócić albo iść swoją drogą. Nie. To minęło. Teraz od lat nie oczekuję już niczego. Niczego, absolutnie niczego. Ani od kobiet, ani od przyjaciół, ani od samego siebie. Od nikogo.

