Monika Szwaja
Cytaty
– Co jest z tym samochodem pani dyrektor? Macie jakieś ustalenia? Znaleziono go?
– Nie – odparł komisarz, krzywiąc się lekko. – Kamień w wodę.
– Prawdopodobnie już dawno poszedł do przyjaciół Moskali. – Prokurator wiedział coś niecoś o możliwościach złodziei samochodów, którzy rok temu byli na tyle bezczelni, że rąbnęli mu jego własną, nowiuteńką hondę, podobno niemożliwą do ukradzenia.
Mają zmontować fascynujący odcinek poradnika dla właścicieli zwierząt domowych – o pasożytach układu pokarmowego.
Pasożyty. Bleeeee.
No, no, bez takich. Tasiemiec pudla Aresa zarobi na jej tygodniowe utrzymanie!
Uśmiechnęła się na myśl o tym, co powiedziałby krewki bóg wojny, gdyby wiedział, że jego imię nosi pudel z tasiemcem.
A słyszałeś takie powiedzenie, że pożar w burdelu to jest cicha msza w porównaniu z tym, co się dzieje w telewizji?
Atek wspomniał kiedyś, że [matka] wpłaca swoje pieniądze na specjalne konto przeznaczone na grobowiec rodzinny. Jeżeli robi to od czasu, kiedy mieszka z Atanazym, to może już sobie wybudować katakumby na sto dwadzieścia osób.
– A tu co macie? Ten facet jest podobny do Lenina?
– Bo to Lenin. Lenin i Nadieżda Krupska. Pożyczyliśmy te portrety z teatru. Nigdzie nie mieli, a w teatrze mieli…
– Jest za dziesięć! Ja powiem na wartowni, żeby tu przyszedł, dobrze? Jak przyjdzie.
– Niech przyjdzie, jak przyjdzie – zgodził się komisarz, ale pani Jola nie wyczuła ironii.
– Może ma dzieci w moim wieku – odezwała się Marysia tęsknym głosem.
Eulalii znowu zrobiło się żal dziewczynki. Biedna, samotna, znudzona mała!
– Bo jakby miał (…) moglibyśmy stworzyć teatr. Grałabym Pippi Langstrumpf. (…)
– A te dzieci co by grały? (…)
– Widzów oczywiście. – Marysia wzruszyła ramionami.
Matka, jaka ty jesteś inteligentna! To po nas, genetyczne.
Ale jakim cudem one zeszły ze Śnieżki? i nie połamały sobie nóg już na początku drogi? Wszystkie trzy były w rozklapanych sandałkach na podwyższonych obcasach.
Dlaczego miałby się we mnie zakochiwać? Bo mnie ściągnął z gór? Ma z dawna zakorzeniony instynkt ratownika. Jak pies bernardyn.
Aspirant Michał Brzeczny w przeciwieństwie do komisarza był brunetem, ale – jak to z niekłamanym żalem stwierdziły licealistki – podobnie jak komisarz, w najmniejszym stopniu nie przypominał Zakościelnego. Ani nawet komisarza Zawady. Jeśli z „Kryminalnych”, to już raczej Basię, przynajmniej z wyrazu twarzy. Basią zaś licealistki zainteresowane nie były.
Świadomemu reporterowi kieszenie służą wyłącznie do noszenia kaset.



