W telewizyjnym pomieszczeniu paliły się światła, na dużym kontrolnym monitorze widać było kolorowe paski… — Marta Węgiel
W telewizyjnym pomieszczeniu paliły się światła, na dużym kontrolnym monitorze widać było kolorowe paski. Maciek uzgadniał coś z realizatorem, Kalicki sprawdził ilość krzeseł, ustawionych przed telewizorem, fachowiec od dźwięku założył słuchawki.
Kalicki zobaczył zaproszonych gości i gestem zaprosił ich do zajęcia miejsc.
Wchodzili zaskoczeni, ale i zaciekawieni.
– Jak u Agaty Christie – mruknęła Ewa. – Zaraz Herkules Poirot prawdę ci powie...
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Jan rzucił się wtedy w wir pracy, przysiągł sobie, że już nikt go nigdy nie zrani, trudno okraść kogoś, kto ma puste kieszenie, powtarzał to sobie czasami, gdy mimo koniaku trudno mu było zasnąć.
– Cholera, to żywy trup – jęknął, znów się zacinając.
– Żywy? – poderwał się Jarek.
– Tak się mówi, prawdziwy, nie manekin, kto to jest?
– Raczej morderstwo... Wiesz, to jest bardzo hermetyczne środowisko, stado wariatów, tzw. artyści.
– No, trochę się tu czuję jak na przesłuchaniach Komisji ds. afery Rywina, medialny świat, cholera, a w łeb walą jak w ciemnej uliczce – wtrącił Sioła.

