– Naprawdę potrzebujecie mojej obstawy? – zapytał, zaglądając w nawet najmniejszy kąt. – Jest was razem… — Marta Kisiel

– Naprawdę potrzebujecie mojej obstawy? – zapytał, zaglądając w nawet najmniejszy kąt. – Jest was razem sześcioro, nie licząc obu futrzaków i Krakersa. A z nim żaden upiór nie ma szans… o ile trzyma się parteru.

– Z tobą czujemy się pewniej – odrzekły zgodnie utopce, szczerząc pożółkłe kły.

– Poza tym jesteś naszym dożywotnim opiekunem. Męczenie ciebie nie tylko dniami, ale i nocami, żebyś nie sparciał do reszty i zachował żywość ciała i umysłu, to nasz moralny obowiązek – dodał największy z nich.

– Wzruszyłem się aż po pięty…

s. 304Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki