– Na akwarycznych bogów, niechże pan ciszej przeżuwa… Ja cierpię… – Cierp, bratku, cierp za miliony –… — Marta Kisiel

– Na akwarycznych bogów, niechże pan ciszej przeżuwa… Ja cierpię…

– Cierp, bratku, cierp za miliony – zarechotał. – Będziesz miał o czym wierszem pitolić przez następny miesiąc.

– Jam niewinien…

– Winien jak cholera. Urżnąłeś mi anioła, rozczochrańcu.

(…) Konrad z pełną mściwości premedytacją zaczął się tłuc po kuchni, trzaskać, tupać i brzęczeć, szukając kubka najwłaściwszego do porannej kawy. Albo filiżanki. I łyżeczki. I spodeczka, rzecz jasna. Skacowane istoty nadprzyrodzone, świadome, że właśnie ponoszą coś w rodzaju kary, znosiły ten koncert na sprzęt kuchenny i umeblowanie z wielkim samozaparciem, usiłując nie pojękiwać zbyt często.

s. 169Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki