Portret: Mario Vargas Llosa

Zdjęcie autora

Chat GPT based on Bernard Gotfryd, Public domain, via Wikimedia Commons

Domena publiczna (Biblioteka Kongresu USA)

Dzieło pochodzi z kolekcji w Bibliotece Kongresu USA. Zgodnie z informacją Biblioteki Kongresu, nie są znane żadne ograniczenia wynikające z praw autorskich dotyczące korzystania z tego utworu.

PortretOryginałPortret
Oryginał: Bernard Gotfryd, Public domain, via Wikimedia Commons

Mario Vargas Llosa

Cytaty

  1. Ścieżki Boga są nieprzeniknione dla nas, biednych grzeszników. (…) Najważniejsze to nie popadać w desperację. Nie tracić wiary.

  2. W Kongu zgnilizna moralna istoty ludzkiej wypełza na powierzchnię. U białych i u czarnych. Jądro ciemności wielokrotnie spędzało mi sen z powiek. Uważam, że nie opisuje ani Konga, ani rzeczywistości, ani historii, lecz piekło. Kongo to pretekst do wyrażenia tej straszliwej wizji zła absolutnego, jaką mają niektórzy katolicy.

  3. Teraz już nikt nie będzie pamiętał o tych darowiznach, darach, pomocy. Zapamiętana zostanie tylko jego ostateczna klęska.

  4. Tak jak nieraz nocą, tam, w Afryce, podczas pełni księżyca, pod niebem pełnym gwiazd, bez ani jednego powiewu wiatru, który poruszyłby drzewa, wśród cichego brzęczenia owadów. Wszystko było wówczas tak piękne i tak spokojne, że zawsze przychodziła mi do głowy myśl: Bóg istnieje. Jakże bym, widząc to, co widzę, mógł pomyśleć, że Go nie ma?. Ale kiedy indziej, ojcze, znacznie częściej, nie widzę Go, nie odpowiada mi, nie słucha mnie. A wtedy czuję się bardzo samotny. Teraz wciąż mi się to zdarza. Ale samotność bez Boga jest znacznie gorsza. Mówię sobie wtedy: Bóg nie słucha mnie i nigdy nie wysłucha. Umrę tak samotny, jak żyłem. Ta myśl dręczy mnie dniem i nocą, ojcze.

  5. Patriotyzm mącił jasność spojrzenia. (…) Nie powinniśmy pozwolić, żeby patriotyzm odebrał nam jasność widzenia, rozsądek, inteligencję.

  6. To symbol, a Historia składa się z symboli.

  7. Tym razem śnił mu się koszmar, który na szczęście nazajutrz ledwie pamiętał. Pojawiał się w nim ptaszek, kanarek o czystym głosie, udręczony zamknięciem w klatce. Jego rozpacz przejawiała się w nieustannym biciu w kraty skrzydełkami barwy złota, jakby miał nadzieję, że dzięki temu rozstąpią się przed nim i będzie mógł wylecieć. Małe oczka poruszały się bez ustanku w orbitach, błagając o litość. Roger, chłopczyk w krótkich spodenkach, mówił mamie, że nie powinno być na świecie klatek i ogrodów zoologicznych, że zwierzęta powinny żyć zawsze na wolności. Jednocześnie działo się coś tajemniczego, osaczało go jakieś niebezpieczeństwo, niewidzialne, które wyczuwał szóstym zmysłem, coś podstępnego, zdradzieckiego, co było tuż – tuż, co miało zaraz uderzyć.

  8. Przez te dwa lata przekonałem się, że przynajmniej w moim wypadku nie jest prawdą, iż miłość wyciera się, ubożeje lub gaśnie od długiego użycia. Moja miłość rosła każdego dnia.

    s. 133

  9. Te istoty wyciśnięte do granic możliwości, a potem mordowane. Tysiące, dziesiątki, setki tysięcy. Przez ludzi, którzy otrzymali chrześcijańskie wychowanie. Widziałem, jak szli na mszę, modlili się, przystępowali do komunii, przed popełnieniem tych zbrodni i po ich popełnieniu.

  10. Wrogowie naszych wrogów są naszymi przyjaciółmi.

  11. Przez całe swoje życie Roger wierzył i wątpił. Nawet teraz, u progu śmierci, nie był w stanie wierzyć w Boga tak niezachwianie, jak wierzyli jego matka, ojciec, rodzeństwo. Jakież szczęście mieli ludzie, dla których istnienie Najwyższej Istoty nigdy nie było problemem, lecz pewnością, dzięki czemu ich świat nabierał ładu, a wszystko znajdywało wyjaśnienie i rację bytu. Kto wierzył w taki sposób, z pewnością osiągał rezygnację wobec śmierci, godził się na nią tak, jak nigdy nie zgodzi się ten, kto jak on sam przeżył życie, bawiąc się z Bogiem w chowanego.

  12. Przed wyjazdem do Santos, napisał długi poemat epicki Marzenie celta na temat mitycznej przeszłości Irlandii.