Tak jak nieraz nocą, tam, w Afryce, podczas pełni księżyca, pod niebem pełnym gwiazd, bez ani jednego powiewu… — Mario Vargas Llosa
Tak jak nieraz nocą, tam, w Afryce, podczas pełni księżyca, pod niebem pełnym gwiazd, bez ani jednego powiewu wiatru, który poruszyłby drzewa, wśród cichego brzęczenia owadów. Wszystko było wówczas tak piękne i tak spokojne, że zawsze przychodziła mi do głowy myśl: Bóg istnieje. Jakże bym, widząc to, co widzę, mógł pomyśleć, że Go nie ma?. Ale kiedy indziej, ojcze, znacznie częściej, nie widzę Go, nie odpowiada mi, nie słucha mnie. A wtedy czuję się bardzo samotny. Teraz wciąż mi się to zdarza. Ale samotność bez Boga jest znacznie gorsza. Mówię sobie wtedy: Bóg nie słucha mnie i nigdy nie wysłucha. Umrę tak samotny, jak żyłem. Ta myśl dręczy mnie dniem i nocą, ojcze.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
To właśnie jest historia, gałąź fikcji podająca się za wiedzę.
Przez wiele lat religia była mi obojętna…(…)…ale nigdy nie przestałem wierzyć w Boga. Uważałem go za pierwszą zasadę życia. I wiele razy (…) zapytywałem się z przerażeniem: Jak może Bóg pozwalać na coś takiego? Co to za Bóg, który toleruje, by tyle tysięcy mężczyzn, kobiet, dzieci cierpiało podobne katusze? Trudno to zrozumieć, prawda?
Roger czuł się jak kołysany do snu, krążył w kółko, dreptał w miejscu manipulowany przez niewidzialne, lecz potężne siły. Wszystkie zabiegi, obietnice, informacje, rozsypywały się, rozpływały w powietrzu, fakty nigdy nie pokrywały się ze słowami. To, co czyniono, i to, co mówiono, to były dwa odrębne światy. Słowa zaprzeczały czynom, czyny zadawały kłam słowom, a wszystko odbywało się na zasadzie powszechnego oszustwa, chronicznego rozdźwięku między mową a działaniem uprawianego przez wszystkich dokoła.

