Przed podróżą do Konga byłem tylko biednym zwierzęciem”? To zdanie wywarło na nim silne wrażenie, choć nie do… — Mario Vargas Llosa
Przed podróżą do Konga byłem tylko biednym zwierzęciem”? To zdanie wywarło na nim silne wrażenie, choć nie do końca je zrozumiał. Co oznaczało? Być może to, co Conrad uczynił, czego zaniechał, co zobaczył i usłyszał w ciągu owych sześciu miesięcy w Środkowym i Górnym Kongu, obudziło w nim najgłębsze i najbardziej transcendentne pytania na temat kondycji ludzkiej, grzechu pierworodnego, zła, historii. Roger byłby w stanie zrozumieć go bez trudu. Jego Kongo także uczłowieczyło, jeśli „być człowiekiem” oznaczało poznanie najdalszych granic, jakich mogły sięgnąć: zachłanność, skąpstwo, uprzedzenia, okrucieństwo. Zgnilizna moralna była właśnie tym czymś, co nie istniało wśród zwierząt, wyłączną cechą ludzi. Kongo pokazało mu, że te rzeczy są częścią życia.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
To właśnie jest historia, gałąź fikcji podająca się za wiedzę.
Przez wiele lat religia była mi obojętna…(…)…ale nigdy nie przestałem wierzyć w Boga. Uważałem go za pierwszą zasadę życia. I wiele razy (…) zapytywałem się z przerażeniem: Jak może Bóg pozwalać na coś takiego? Co to za Bóg, który toleruje, by tyle tysięcy mężczyzn, kobiet, dzieci cierpiało podobne katusze? Trudno to zrozumieć, prawda?
Roger czuł się jak kołysany do snu, krążył w kółko, dreptał w miejscu manipulowany przez niewidzialne, lecz potężne siły. Wszystkie zabiegi, obietnice, informacje, rozsypywały się, rozpływały w powietrzu, fakty nigdy nie pokrywały się ze słowami. To, co czyniono, i to, co mówiono, to były dwa odrębne światy. Słowa zaprzeczały czynom, czyny zadawały kłam słowom, a wszystko odbywało się na zasadzie powszechnego oszustwa, chronicznego rozdźwięku między mową a działaniem uprawianego przez wszystkich dokoła.

